Znowu poratowali beczką na wodę

Ratowała już sąsiadów z Wierzbicy i mieszkańców gminy Rejowiec. A w minionym tygodniu pojechała do Leśniowic. Beczka na wodę pitną z Siedliszcza jest rozchwytywana.

Zamiast dokładać powiatowi do beczkowozu za milion złotych, który starosta chciał potem przekazać straży pożarnej, gmina Siedliszcze kupiła własną beczkę na wodę pitną, żeby awaryjnie zaopatrywała mieszkańców gminy. Beczka, którą można ciągnąć za traktorem, kosztowała zaledwie kilkanaście tysięcy złotych. Ma atest i spełnia swoją rolę nie gorzej niż strażacki wóz za milion.

I chociaż część gmin gotowa była zastawić się i dołożyć dziesiątki tysięcy złotych do samochodu, nie zdecydowała się na tańsze rozwiązanie jak w Siedliszczu. Ostatecznie forsowany przez starostę pomysł upadł, a gminy chętnie korzystają z siedliskiej beczki. Ratowała już mieszkańców Wereszcz w gminie Rejowiec, po tym jak wykryto tam bakterie coli. Potem pożyczała ją gmina Wierzbica, kiedy bez wody pitnej zostali mieszkańcy Bakus-Wandy, Karczunku, Tarnowa, Wólki Tarnowskiej i Wygody, gdzie mieszkają starosta i wójt.

A przed tygodniem z prośbą o użyczenie beczki wystąpiły Leśniowice. W ujęciu wody w Kasiłanie stwierdzono bakterie coli. Mieszkańcom Kumowa Majorackiego, Kumowa Plebańskiego, Sielca, Kasiłanu i Dębiny wodę dowozili strażacy OSP.

Gdy zrzutka na samochód dla straży była „na tapecie”, jej przeciwnicy pokazywali, że w innych częściach kraju starostowie zamiast czekać na składkę od wójtów, sami kupowali im beczki. Jak widać, przydałyby się. (bf)