Urodził się, by pisać

Arkadiusz Gałązka, powszechnie znany pod pseudonimem literackim – Sann, urodził się 8 lutego 1959 r. w miejscowości Uherce (woj podkarpackie). W latach 1992-1999 zarobkowo przebywał w Holandii. Od początku lat 80. XX w. pisał „do szuflady”. W 1983 r. zdobył III nagrodę w konkursie Fragment życiorysu, zorganizowanym przez tygodnik młodzieżowy „Na przełaj”. Debiutował dopiero po transformacji ustrojowej w 1991 r., w rzeszowskim piśmie literacko-artystycznym „Easy Rider” opowiadaniem Plebejusze. Jego pierwszą powieść Exodus wydała w 2002 r. oficyna wydawnicza Mamiko w Nowej Rudzie. Od 2003 r. na stałe związał się z chełmskim Wydawnictwem TAWA, pod którego znakiem wydał w 2005 r. bajkę dla dzieci Przygody Szaraczka Filozaczka, a następnie – obszerną powieść Biały kamyk (2006), zbiory opowiadań 30 milionów za frajer (2011) i Bezwstydnicę Prawdę (2012) oraz pierwszy tom obszernej powieści historycznej Czwarta ekloga. Reguła wojny (2015). Pisał również wiersze, które znaleźć można w antologiach i almanachach: Antologie poetyckie Chełmskiej Grupy Literackiej „Lubelska 36” (2007 i 2012), Skok po szczęście (2008), Mieć czy być (2008), Biało-czerwonej (2009) Wypór niekontrolowany (2014). Swoje liryki, opowiadania, eseje, szkice i recenzje publikował w „Egerii”, „Nestorze”, „Tygodniku Chełmskim”, „Gazecie Bieszczadzkiej”, „Nowym Tygodniu” i „Scenie polskiej – Poolspodium” (polsko-holenderskim piśmie literacko-artystycznym).Śmierć Arka Sanna, choć poprzedzona wieloletnią ciężką chorobą i ogromnym cierpieniem w ostatnich tygodniach, przyszła niespodziewanie. Jeszcze w południe, ściskając jego dłoń mówiliśmy, że chłopaki spod Rzeszowa to twardziele, nie pękają i tak łatwo się nie poddają. Tych sił starczyło zaledwie do popołudnia.
Pierwszy raz spotkałem Arkadiusza Sanna w chełmskiej Książnicy w 2003 r., podczas promocji jego debiutanckiej powieści Exodus. W dość krótkiej rozmowie, wręcz „z marszu”, zdążyliśmy określić projekt naszej rodzącej się współpracy – początkującego pisarza z początkującym wydawcą. Wokół wydawnictwa gromadzili się wtedy kolejni autorzy wydawanych publikacji. Już po kilku miesiącach w tzw. „literackich czwartkach” uczestniczyło spore grono chełmskich twórców, wśród których szczególne uznanie zdobywał rzeszowski prozaik. Kiedy powstawała Chełmska Grupa Literacka „Lubelska 36”, w styczniu 2004 r., bez zbędnych uzasadnień, wybrano jednogłośnie na jej pierwszego prezesa właśnie Arkadiusza Sanna, a gdy rodziło się Pismo Literacko-Artystyczne „Egeria”, Arek wszedł w skład jego zespołu redakcyjnego.
Nasze spotkania przybrały formę stałych redakcyjnych posiedzeń. Poszukiwaliśmy tematów i ludzi, kreśliliśmy oblicze chełmskiego pisma, chcieliśmy, by jego nadrzędnym celem była popularyzacja i dokumentowanie najwartościowszych przejawów lokalnej aktywności literackiej i artystycznej. To czas niekończących się rozmów o wszystkim, co w danym czasie było ważne. Do najciekawszych tematów należały zagadnienia biblijne, których był niekwestionowanym znawcą i ciekawym interpretatorem. Był przy tym wyjątkowym dyskutantem. Umiał słuchać, cierpliwie i taktownie tłumaczyć omawiane kwestie. Zawsze z szacunkiem traktował odmienne zdanie adwersarza.
Arek kochał ludzi i lubił z nimi rozmawiać. Chętnie wspierał kolegów po piórze radą, znajomością rzemiosła literackiego, udziałem w spotkaniach literackich, „użyczając” swojego „radiowego” głosu. Przez całe lata stanowił filar Chełmskiej Grupy Literackiej „Lubelska 36”. Był przy tym, przede wszystkim, pracowitym pisarzem, nie anachoretą zamykającym się tylko w swoim wewnętrznym świecie, ale z pewnością – jak sam o sobie mawiał – „niepoprawnym pracusiem”.
Kiedyś, przy okazji redagowania jego powieści Biały kamyk, zapytałem, kim, jego zdaniem, jest pisarz? Odpowiedział: „Literackim podczaszym” – i dodał: – „Wbrew jednak obiegowym opiniom twórczość literacka wymaga bezwzględnej trzeźwości umysłu i samodyscypliny”. Zapytałem pospiesznie: A ty, dlaczego piszesz? Z rozbrajającą szczerością wyznał: „Twórczość jest dla mnie jedyną dziedziną, w której mogę się całkowicie odnaleźć i spełnić. Trudno mi się dziś bez niej obejść. Wygląda na to, że urodziłem się po to, aby pisać”.
W pisanie wkładał całego siebie, swoje osobiste przeżycia i doświadczenie, także swoje emocje i uczucia, którymi obdarowywał bohaterów. Wspomnianą powieść Biały kamyk pisał siedemnaście lat. Dojrzewał wraz z nią i wraz z nią rosło i dojrzewało jego pisarstwo. Uważny czytelnik bez trudu dostrzeże ten rozwój, a jednocześnie kunszt literackiego słowa i wyjątkową umiejętność łączenia różnych gatunków literackich w jednym dziele.
Od wielu lat fascynowała go Biblia i historia starożytna. W naszych pierwszych rozmowach zapowiadał napisanie kolejnej powieści z przełomu er, przełomu Starego i Nowego Testamentu. Interesowała go relacja dwóch kultur: hebrajskiej i łacińskiej. W gromadzenie materiałów faktograficznych przez ostatnie lata włożył ogromną pracę. Powstało monumentalne wręcz dwutomowe dzieło Czwarta ekloga, które nie tylko jest zapisem zdarzeń tamtego okresu, ale jednocześnie próbą budowania własnych hipotez i odpowiedzi na nurtujące go pytania.
Autor maluje słowem obraz Palestyny z przełomu dwóch er, podpowiada czym różnili się Hebrajczycy od Rzymian, odsłania tajemnicę Kleopatry i opisuje jakim sposobem Herod, syn Edomity, stał się królem Judei. Ponadto czytelnik dowie się np. skąd król Herod wziął pieniądze na renowację świątyni jerozolimskiej, jak zginął Pompejusz Wielki, kim byli esseńczycy, gdzie Jezus przebywał w Egipcie, jak walczyli gladiatorzy i na co zmarł Herod Wielki. Już tylko kilka tych kwestii upoważnia do polecenia tej lektury, nie tylko miłośnikom, ale także znawcom opisywanej epoki.
Drukiem ukazał się pierwszy tom Czwartej eklogi – Reguła wojny, drugi – Reguła pokoju czeka na moment wydania. Obie części prezentuje na swojej antenie chełmskie radio Bon Ton, a czyta sam autor. Niestety, nagrany został tylko tom I i część tomu II. Może to dzieło Arka będzie kontynuowane i prezentację II tomu ukończy Jego brat – Zbyszek, obdarzony łudząco podobnym głosem?
W trakcie powstawania powieści
Arkadiusz Sann pisał opowiadania, eseje, szkice literackie, bajki i wiersze dla dzieci, a także utwory poetyckie. W maszynopisie czekają m.in. gotowe opowiadania: Pocałunek Judasza i Xelik oraz wiersze wybrane Tedy czekajmy na znak.
Prawie dwadzieścia lat Arek spędził w Chełmie. Tu znalazł rodzinną przystań, przyjaciół, wielu znajomych i wiernych czytelników. Dla chełmskiej kultury i życia literackiego to niepowetowana strata. Odszedł wszechstronny literat: prozaik i poeta, którego pasją od zawsze było pisanie. Odszedł życzliwy i zawsze uśmiechnięty Przyjaciel i Kolega, a przy tym po prostu dobry człowiek.
W piątek 22 kwietnia b.r., po nabożeństwie żałobnym, w Kościele Chrześcijan Baptystów w Chełmie, prochy Arkadiusza Sanna spoczęły na miejscowym Cmentarzu Komunalnym przy ul. Mościckiego. W tej ostatniej drodze towarzyszyli mu najbliżsi: syn, ojciec, brat, Jego Maria oraz przyjaciele i koledzy. W trakcie nabożeństwa wspomnienie o Arku i Jego utwory zaprezentowali członkowie Chełmskiej Grupy Literackiej „Lubelska 36” i przedstawiciel lubelskiego oddziału Związku Literatów Polskich.
Poeta-ksiądz Jan Twardowski powiedział: Można odejść na zawsze, by stale być blisko. Arek Sann będzie blisko. Będzie z nami w wielu wspomnieniach, książkach i utworach, które tu, dla nas, pozostawił.
Waldemar Taurogiński

Komentarze