50 lat czekają na poprawę

W staraniach o budowę drogi mieszkańców wspiera radny Eugeniusz Bielak

Po naszej ulicy nie da się jeździć. Dziury są gigantyczne, to istna tragedia – skarży się pani Barbara z ulicy Narcyzowej, która zadzwoniła do naszej redakcji. Największe dziury mają zostać załatane, ale problemów jest więcej.


Ulica Narcyzowa to boczna Dożynkowej. Wzdłuż kilometrowej jezdni ulokowanych jest kilkadziesiąt posesji. Na wąskiej uliczce z trudem wymijają się dwa auta, zaś w wysłużonej nawierzchni często tworzą się dziury. – Stan drogi jest tragiczny. Trzeba coś z tym zrobić – relacjonowała w miniony poniedziałek pani Barbara.

Stan nawierzchni sprawdził Tomasz Małecki, przewodniczący zarządu dzielnicy Ponikwoda. – Rzeczywiście jest bardzo zły, co może stwarzać zagrożenie dla kierowców oraz pieszych. Zwróciłem się do Zarządu Dróg i Mostów z prośbą, aby dziury zostały załatane kruszywem. Kierownictwo zapewniło, że tak się stanie – wyjaśnia.

Łatanie dziur kruszywem ma jednak charakter krótkotrwały, a problemów jest więcej. – Władze miasta o nas zapomniały. Mieszkam tu od prawie 50 lat i przez ten czas niewiele się zmieniło. Nadal musimy korzystać z butli gazowej i własnego szamba, jezdnia nie jest oświetlona, co negatywnie wpływa na bezpieczeństwo – stwierdza pani Barbara.

Mieszkańcy domagają się gruntownej przebudowy ulicy. Jest spora szansa, że ich marzenie się spełni. W projekcie budżetu Lublina na 2019 rok znalazł się zapis o „opracowaniu dokumentacji na budowę Narcyzowej”. Na rozpoczęcie właściwych robót trzeba będzie jednak poczekać. – Realizacja inwestycji ma być skorelowana z planowaną rozbudową sieci kanalizacyjnej w okolicy, a także z budową szkoły na sąsiedniej ulicy Majerankowej. Może być to kwestia nawet kilku lat – wyjaśnia T. Małecki.

Grzegorz Rekiel