Mural Braci Niezłomnych

(7 września) W niedzielne popołudnie uroczyście odsłonięto mural Braci Niezłomnych – Leona i Edwarda Taraszkiewiczów. Powstał on na budynku I LO we Włodawie.

Otwarcia dokonał starosta włodawski Mariusz Zańko w asyście m.in. wicestarosty Piotra Gorgola, dyrektor szkoły – Arleny Krawczuk i rodzin żołnierzy wyklętych.

Był czas na krótkie wystąpienia. Jako pierwszy głos zabrał starosta: – Żołnierze Wyklęci to symbol męstwa, odwagi i niezłomności. To oni, mimo wszelkich przeciwności, podjęli walkę z okupantem, by Polska mogła odzyskać swoją wolność. Ich życie i bohaterstwo przypominają nam, jak ważne jest, aby pamiętać o tych, którzy oddali wszystko za naszą Ojczyznę. To oni byli sumieniem narodu polskiego, który po 6 latach strasznej okupacji nie był gotowy do powszechnego oporu wobec sowieckich władz. Byli najtrwalsi z twardych. Chcieli Polski wolnej. Byli z miast i wiosek polskich.

Byli z Włodawy, Różanki, Sobiboru, Wytyczna z całego powiatu włodawskiego. Jastrząb i Żelazny to włodawianie, mieszkali nieopodal tego miejsca, uczyli się i pracowali jak każdy z nas. (…) Są jeszcze niestety tacy, którzy nadal sprzeciwiają się upamiętnianiu Żołnierzy Wyklętych, a jednocześnie bronią pomników sowieckich, czyli pomników oprawców naszego narodu. Tak było chociażby przed kilkoma laty w naszym mieście, gdy likwidowaliśmy pomnik sowiecki w rynku. To pokazuje, jak ważna jest ciągła walka o prawdę historyczną. A prawda i dobro są po naszej stornie. Bo w końcu na placu koło czworoboku powstał pomnik, który łączy włodawian, a nie dzieli – jak wcześniejsze sowieckie koromysło.

Po nim kilka słów o braciach Taraszkiewiczach wygłosił historyk oddziału IPN w Lublinie, znawca ich biografii – Grzegorz Makus. Na koniec uroczystości można było usłyszeć krótką wiązankę pieśni patriotycznych.

***

Por. Leon Taraszkiewicz „Jastrząb” i ppor. cz.w. Edward Taraszkiewicz „Żelazny”. Starszy z braci Taraszkiewiczów, z rocznika 1921, miał na imię Edward, młodszy, z 1925 – Leon. Dowódcą oddziału WiN walczącego na ziemi chełmsko-włodawskiej był najpierw, jakby wbrew tradycji, młodszy z braci, noszący pseudonim „Jastrząb”. Po nim dopiero, w niezwykle dramatycznych okolicznościach, oddział przejmie starszy – „Żelazny”. W powstaniu antysowieckim nie było drugiej pary takich braci – tak bohaterskich i tak znienawidzonych przez komunistów. (pk)