Rosyjskie drony nad naszymi głowami

fot. poglądowe

Nie gaśnie tematów rosyjskich dronów, które przed tygodniem wtargnęły na terytorium naszego kraju, a jeden z nich miał zostać zestrzelony w Wyrykach pod Włodawą. Według ekspertów drony przeleciały także nad Dubienką i Dorohuskiem, a niektórzy słyszeli dźwięk tych maszyn na niebie także nad Leśniowicami.

„W związku z operacją neutralizacji obiektów, które naruszyły granice RP, informuj służby o dronach lub miejscach ich upadku. Zachowaj spokój” – informacje SMS o takiej treści dostali w minioną środę mieszkańcy województwa lubelskiego od Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Zalecenia RCB trzeba brać wyjątkowo poważnie. Nawet uszkodzony dron, który spadnie na pole, może być niebezpieczny, jeżeli przenosi jakiś ładunek wybuchowy.

Niestety to, co wydarzyło się wczesnym rankiem w minioną środę nie jest incydentem, i może się powtarzać w związku z rozpoczętym przez Rosję i Białoruś ćwiczeniami wojskowymi Zapad 2025. Drony mogą ponownie naruszać naszą przestrzeń powietrzną i pojawiać się nie tylko na wysokości granicy Polski z Białorusią. W minioną środę, zdaniem ekspertów, przeleciały także przez gminy w powiecie chełmskim, m.in. Dubienkę i Dorohusk, a także nad Leśniowicami.

– Zgodnie z komunikatem Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych kilkanaście rosyjskich dronów naruszyło polską przestrzeń powietrzną. Zgodnie z danymi od Widzów (dziękuję!) drony wleciały w okolicach Dorohuska – Dubienki i kierowały się sierpem na południe 8 km na wschód od Chełma w kierunku Zamościa i Tomaszowa Lubelskiego, przelatując około 10-12 km na wschód od obu miast, kierując się dalej na południe. Przynajmniej dwa drony zostały zestrzelone w okolicy miejscowości Cześniki – Niewierków (15 km na wschód od Zamościa). Niepotwierdzone informacje od Widzów twierdzą, że kilka dronów mogło się kierować na Lublin, ale brak potwierdzenia – podał na swojej stronie internetowej tuż po incydencie Jarosław Wolski, popularny analityk zajmujący się wojskiem i obronnością.

– Na chwilę obecną nie mamy żadnych oficjalnych informacji, że nad nami również przeleciały drony – mówił w minioną środę rano wójt Dorohuska Wojciech Sawa.

Michał Koziński, wójt Dubienki, przyznaje, że mieszkańcy między sobą mówili, że nad gminą mogły przelecieć drony. – Ale nie wykluczam, że to mogły być odgłosy myśliwców, które poderwano w nocy, i które z dużą częstotliwością i dosyć nisko latały wzdłuż granicy, także nad naszą gminą – mówi wójt. (reb)