Służbowo i luksusowo. Wójt z nową limuzyną

Wójt gminy Włodawa ma nową służbową limuzynę, a właściwie SUV-a. To Skoda Kodiaq, którą gmina kupiła okazyjnie, bo za „jedyne” 207 tys. zł. Urzędnicy się cieszą, a krytycy wytykają wójtowi, że w trudnych czasach pieniądze powinien wydawać z mniejszym rozmachem.


O konieczności kupna nowego samochodu dla każdego samorządu nie trzeba nikogo przekonywać. No prawie nikogo, bo są osoby, które otwarcie krytykują ostatni zakup gminy, ale nie ze względu na sam fakt, a na kwotę, którą na nową Skodę wydano. Kosztowała ona ok. 200 tys. zł.

Kodiaq wójta to SUV, hybryda. Ma napęd 4×4, duże obręcze kół, mocny 200-konny silnik i automatyczną skrzynię. Nowy nabytek ma mnóstwo systemów bezpieczeństwa, jest szybki i niezawodny. Miejsca w środku jest pod dostatkiem, więc nie najmniejszy wójt Dariusz Semeniuk będzie spokojny o ilość miejsca. Wygodną pozycję w tej Skodzie powinien znaleźć każdy, bo przecież nie tylko wójt będzie z tego auta korzystał.

Do tej pory funkcję służbowej limuzyny miejskiej pełnił leciwy Seat Toledo, którego rok produkcji (2007) i przebieg (bez mała 600 tys. km!) pozycjonowałyby ją w segmencie cenowym ocierającym się o… cenę złomu.

– Jak wyglądał nasz poprzedni samochód, każdy widział – mówi wójt gminy D. Semeniuk. – To niemal 20-letni Seat Toledo z gigantycznym przebiegiem, który generuje mnóstwo problemów, bo cały czas się psuje, a kolejne naprawy są nie tylko bardzo kosztochłonne, ale również coraz mniej skuteczne. Decydując się na zakup Kodiaqa braliśmy pod uwagę fakt, że jest to inwestycja na kolejne kilkanaście lat.

Postawiliśmy na silnik benzynowy, bo samochodami z silnikami wysokoprężnymi wkrótce nie będzie można wjechać do centrów większych miast, a to ze względu na obostrzenia klimatyczne. Poza tym diesle są o wiele droższe w zakupie oraz w naprawie, co też nie jest bez znaczenia. (pk)