Rodzinne Ogrody Działkowe „Plon” w Chełmie niejednokrotnie już zalewała Uherka, ale w tym roku śniegu jest wyjątkowo dużo i działkowcy już drżą na myśl o roztopach. Proszą kolejne instytucje o działania zapobiegawcze. – Sytuacja jest krytyczna. Jesteśmy o krok od zalania – mówi prezes ROD „Plon”.
Latem 2024 r. w ciągu kilku dni dwukrotnie podczas burz zalało położone w pobliżu Uherki ogródki działkowe ROD „Plon” przy ul. Karłowicza. Stratni działkowcy byli rozżaleni, że ich praca i pieniądze idą na marne. Działkowcy wskazywali, że problem tkwi w źle zaprojektowanym kanale burzowym wzdłuż ul. Ogrodowej i niewykoszonych wokół rzeki trawach. Zgłaszali swój problem w chełmskim ratuszu, „Wodach Polskich”, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. W ubiegłym roku problem nie był tak nabrzmiały, bo poziom wody w Uherce opadł, a kłopotem stała się raczej susza hydrologiczna. Ale teraz, w związku z wyjątkowo śnieżną zimą, problem działkowców z ROD „Plon” powraca ze zdwojoną siłą. Działkowcy biją na alarm, że gdy śnieg zacznie się topić, ich działki znowu będą zagrożone. Do tego niepokoi ich, że jaz w Stańkowie pozostaje opuszczony, co ich zdaniem wpływa na podnoszenie się poziomu wody do stanów alarmowych dla ich ogrodów działkowych.
– Zwracam się do Państwa jako Prezes Rodzinnego Ogrodu Działkowego „Plon” w Chełmie z pilną prośbą o nagłośnienie sytuacji, która w każdej chwili może zakończyć się zalaniem naszego ogrodu – mówi Tomasz Niemczuk, prezes ROD „Plon” w Chełmie. – 24 stycznia 2026 r. skierowaliśmy oficjalne pisma do Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie – Zarządu Zlewni w Białej Podlaskiej oraz do Nadzoru Wodnego w Chełmie. Wnosiliśmy o wyznaczenie osób odpowiedzialnych za nadzór nad rzeką Uherka, stały monitoring drożności koryta oraz właściwe i elastyczne zarządzanie jazem w Stańkowie w okresie roztopów. Do dziś nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Nie wskazano osób odpowiedzialnych. Nie podjęto żadnych widocznych działań. Tymczasem sytuacja jest krytyczna. W ostatnich dniach, w związku z dodatnimi temperaturami i intensywnym topnieniem śniegu, poziom wody w rzece Uherka gwałtownie się podniósł. Dzisiaj woda w okolicy naszego ogrodu była zaledwie około 10 cm poniżej poziomu, przy którym nastąpi jej przelanie na teren ROD. To oznacza, że jesteśmy o krok od zalania.
Jaz w Stankowie – jak wynika z naszych obserwacji – pozostaje bez realnego nadzoru i reakcji ze strony Wód Polskich. ROD „Plon” położony jest bezpośrednio przy rzece Uherka. W przypadku dalszego, nawet niewielkiego wzrostu poziomu wody, dojdzie do zalania działek, altan i infrastruktury. Zniszczony zostanie dorobek wielu lat pracy działkowców. Zadajemy pytania: Kto poniesie odpowiedzialność, jeśli dojdzie do zalania? Kto z Wód Polskich odpowie za brak reakcji na oficjalne pisma? Kto wypłaci odszkodowania działkowcom za poniesione straty? Kto odda ludziom ich trud, czas i pieniądze włożone w prowadzenie działek, jeśli zostaną one zniszczone wskutek zaniechań i braku nadzoru?
Prezes Niemczuk zwrócił się w imieniu działkowców do przedstawicieli „Wód Polskich” z prośbą o podjęcie działań zapobiegawczych związanych z nadchodzącymi wiosennymi roztopami. W piśmie wskazywał, że doświadczenia z lat poprzednich pokazują, że brak odpowiednio wczesnych działań może skutkować lokalnymi podtopieniami, powodującymi znaczne straty materialne wśród użytkowników ogrodów działkowych. Prosi o wyznaczenie osób odpowiedzialnych za bieżący nadzór nad przepustowością koryta Uherki na odcinku przylegającym do ROD, stały monitoring i utrzymanie drożności rzeki.
Skontaktowaliśmy się z przedstawicielami Nadzoru Wodnego w Chełmie, którzy zapewniają, że wysłali odpowiedź na pismo prezesa Niemczuka. W odpowiedzi tej informują, że za utrzymanie Uherki odpowiedzialny jest kierownik Nadzoru Wodnego w Chełmie i nie ma potrzeby wyznaczania dodatkowych pracowników, a także, że wszystkie jazy na Uherce na terenie miasta Chełm i gminy Chełm są rozpiętrzone, co jest normalną praktyką w okresie zimowym. W odpowiedzi czytamy, że piętrzenie w pozostałej części roku na wskazanym odcinku odbywa się tylko na jazie w Stańkowie na km 28+574 i to na krótkie okresy czasu ze względu na budowę obwodnicy Chełma. Oprócz tego, przedstawiciele Nadzoru Wodnego w Chełmie piszą, że może się zdarzyć, że jaz w Stańskowie może zostać chwilowo spiętrzony w okresie zimowym na prośbę Polskiego Związku Wędkarskiego w Chełmie w celu dopływu natlenionej wody do zbiornika i ograniczenia zjawiska tzw. przyduchy. W odpowiedzi przedstawicieli Nadzoru Wodnego w Chełmie czytamy też, że wskazany odcinek rzeki jest systematycznie, co parę tygodni monitorowany ze względu na zatory i tamy bobrowe, które mogą spowodować lokalne podtopienia, a które są systematycznie rozbierane celem udrożnienia koryta rzeki. Nadzór Wodny w Chełmie informuje, że podczas przeglądu odcinka, o którym mowa 22 stycznia br. nie stwierdzono zagrożeń. W najbliższym czasie zaplanowano kolejny przegląd. Przedstawiciele Nadzoru Wodnego w Chełmie wskazują też, że nagły, gwałtowny przybór wód może wystąpić w wyniku silnych, jednorazowych lub długotrwałych opadów deszczu lub gwałtownej odwilży, ale na to nie mają już wpływu.
Prezes Niemczuk mówi, że w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska działkowcy także postulowali o zgody na częstsze koszenie traw i odmulanie. Czują się bezradni.
– Każde wezbranie wody powoduje realne zagrożenie dla altan, infrastruktury ogrodowej, upraw oraz mienia działkowców – mówi jeden z działkowców. – Dla wielu z nas działki są efektem wieloletniej, ciężkiej pracy i często także znaczących nakładów finansowych. Niestety, w obliczu powtarzających się zalań czujemy się bezradni. (mo)




























![Dzień Języków Obcych i Stosunków Międzynarodowych PANS [GALERIA]](https://www.nowytydzien.pl/wp-content/uploads/2026/03/pans-jezyki0-324x400.jpg)

