A za tydzień mecz z Wieczystą…

ChKS CHEŁMIANKA – WISŁA SANDOMIERZ 1:1 (1:0)


1:0 – Knap (11), 1:1 – Peda (82).

ChKS: Grzywaczewski – Błaszczuk (76 Janiszek), Bobrov, Budzyński, Wiatrak, Szczodry, Bednara, Wójcik (86 Perdun), Czułowski (76 Stępień), Myśliwiecki (62 Bonin), Knap.

Tego meczu Chełmianka nie powinna zremisować. Wisła Sandomierz od początku grała słabo, a gospodarze już do przerwy mogli prowadzić różnicą co najmniej trzech goli. Niestety, brak skuteczności w pierwszej połowie, a potem nonszalancka gra w obronie spowodowała, że podopieczni Tomasza Złomańczuka schodzili z boiska w nienajlepszych nastrojach.

Już w 4 min. gospodarze powinni prowadzić. W stuprocentowej sytuacji znalazł się Krystian Wójcik, ale jej nie wykorzystał. Uderzył z 8 m, lecz Sebastian Ciołek, były bramkarz Chełmianki, popisał się udaną interwencją. W 8 min. dogodną okazję miał Jakub Knap, lecz pod bramką rywala miał problem z opanowaniem piłki i oddał niecelny strzał. Chełmianka napierała i w 11 min. po akcji Jakuba Bednary futbolówkę w polu karnym dostał Knap. Minął obrońcę i z 10 metrów strzelił nie do obrony. Wisła w ofensywie nie miała żadnych argumentów. W 21 min. kolejna dobra akcja Chełmianki, lecz Wójcik zamiast uderzać zza linii pola karnego, szukał rozegrania i nic z tego ataku nie wyszło. Trzy minuty później Wójcik zabrał piłkę rywalowi, zagrał do Patryka Czułowskiego, który idealnie wypuścił w uliczkę Pawła Myśliwieckiego. Napastnik Chełmianki znalazł się w stuprocentowej sytuacji. Miał przed sobą tylko bramkarza i niestety trafił prosto w Ciołka.

W 26 min. po raz pierwszy bramce debiutującego w trzeciej lidze Jakuba Grzywaczewskiego zagrozili zawodnicy z Sandomierza. Po stałym fragmencie gry uderzał Nicolai Solodovnicov, lecz przeniósł piłkę nad poprzeczką. Ten sam zawodnik groźnie strzelił w 38 min. z dystansu i tym razem Grzywaczewski miał już sporo pracy. Z trudem wybił piłkę na rzut rożny. Jeszcze przed zejściem do szatni Krystian Wójcik mógł podwyższyć wynik, ale w dogodnej sytuacji uderzył bardzo niecelnie.

Po zmianie stron Wisła wykorzystując nonszalancję chełmskiej drużyny w defensywie kilka razy zagroziła Grzywaczewskiego. Bramkarz Chełmianki bronił bezbłędnie i kto wie, czy nie „posadzi” na dłużej Dominika Brzozowskiego na ławce rezerwowych. Gospodarze mogli i powinni podwyższyć wynik, bo okazje ku temu były. Po rzucie rożnym groźnie strzelał Vladymyr Bobrow, ale Ciołek był na posterunku. Były golkiper chełmskiego zespołu pewnie też złapał strzały Czułowskiego i Bednary. W 65 min. dogodną sytuację, po dośrodkowaniu Wójcika z wolnego, miał Knap, ale jej nie wykorzystał. Niestety, w 82 min. zemściły się wszystkie zmarnowane w tym meczu przez Chełmiankę okazje. Na strzał zza linii pola karnego zdecydował się Mateusz Peda. Uderzył w długi róg bramki Grzywaczewskiego, nie dając bramkarzowi gospodarzy żadnych szans. Co prawda zespół trenera Złomańczuka ruszył jeszcze do przodu, ale bliżsi zdobycia zwycięskiego gola w doliczonym czasie gry byli gracze Wisły. Na szczęście udanie interweniował Grzywaczewski.

W kolejnym meczu Chełmianka również u siebie zagra z Wieczystą Kraków, naszpikowaną piłkarzami z historią gry w ekstraklasie. Do Chełma przyjadą m.in. Sławomir Peszko (Wisła Płock, Lech Poznań, Wisła Kraków, Lechia Gdańsk), Radosław Majewski (Lech Poznań, Pogoń Szczecin) czy Maciej Jankowski (Wisła Kraków, Ruch Chorzów). To arcyciekawe spotkanie odbędzie się w sobotę 1 października o 15.00 na Stadionie Miejskim.(s)