Agros coraz mocniejszy

FRASSATI FAJSŁAWICE – AGROS SUCHAWA 2:5 (2:2)


1:0 – Skorek (19), 1:1 – Zdolski (23), 2:1 – Stefaniak (33), 2:2 – Więcaszek (40), 2:3 – B. Staszewski (68), 2:4 – Boczuliński (77), 2:5 – Bilicz (90+4).

FRASSATI: Mazur – M. Baran (89 K. Przebirowski), P. Przebirowski, K. Błaziak, Adamiec, Olech (90 Policha), K. Pluta (60 Kasperek), Chruściel, Kołodziejski (77 Slobodyan), Stefaniak, Skorek (77 Dunda). Trener – Daniel Krakiewicz.

AGROS: M. Namczuk – B. Staszewski, Belina, E. Mikulski (87 Ł. Namczuk), K. Staszewski, Węglinski (65 S. Staszewski), Boczuliński, Wysokiński (81 Bilicz), Więcaszek, Hrycak, Zdolski (89 Gruszczyński). Trener – Robert Wójcik.

To, co w tym sezonie wyprawiają piłkarze z Suchawy zasługuje na oklaski. W Fajsławicach Frassati, co prawda pierwsze objęło prowadzenie (na listę strzelców, jak zwykle wpisał się Skorek), ale Zdolski równie szybko wyrównał. W I połowie zawody były wyrównane. Gospodarze po strzale Stefaniaka zdołali nawet ponownie objąć prowadzenie, ale znów Agros od razu odrobił straty (tym razem na listę strzelców wpisał się Wojciech Więcaszek).

– Mieliśmy sytuację na 3:2, ale Stefaniak trafił w poprzeczkę, a potem nasza gra całkiem się posypała – mówi Daniel Krakiewicz, trener Frassati. Po zmianie stron zespół z Suchawy był bardzo skuteczny. Co zaatakował to wbił gola. – Wcale nie graliśmy tak źle jakby na to mógł wskazywać wynik meczu. Po prostu za łatwo tracimy bramki. Szukamy rozwiązań tego problemu, ale na razie bez skutku – dodaje. Po porażce z Agrosem Frassati spadło na ostatnie miejsce w tabeli chełmskiej okręgówki.

– Przyznaje, że nie przypominam sobie takiej sytuacji – podkreśla opiekun zespołu z Fajsławic. Zupełnie inne nastroje panują w Suchawie. Agros z 12 punktami jest trzeci w tabeli, ale co ważniejsze gra w tym sezonie naprawdę dobrą i skuteczną piłkę. – Chyba pierwszy raz w historii Agrosu wygraliśmy w Fajsławicach – komentuje Robert Wójcik, trener zespołu z Suchawy.

– Mimo korzystnego wyniku powiem tak, na tym boisku nie da się grać w piłkę, jest za krótkie, jak bramkarz wybija futbolówkę to ona prawie zawsze dolatuje do drugiego bramkarza. Dopóki zawodnicy gospodarzy mieli siły mecz był wyrównany, gdy zaczęli je tracić my doszliśmy do głosu – podsumowuje Wójcik. (kg)