Amerykański pułkownik oskubał lubelską prawniczkę

Ponad 140 tys. zł straciła emerytowana prawniczka z Lublina na internetowym romansie z „amerykańskim pułkownikiem”.


– Nawet nie zgłaszałam tej sprawy na policję. Trochę ze wstydu. Ludzie mnie znają w Lublinie. Poznałam tego oszusta w sierpniu na portalu randkowym – mówi oszukana kobieta. – Byłam na zakręcie życiowym, ale nie w sposób histeryczny pragnęłam jakiejś znajomości. Natomiast Alan, bo tak się przedstawiał, nie dawał się zbyć. Mówił, że stacjonuje w amerykańskiej bazie w Afganistanie. Przez wiele tygodni rozmawiali poprzez komunikatory internetowe. W październiku poprosił o pomoc. Miał przesłać pieniądze do Ameryki. Chciał opłacenia przesyłki. Była to kwota kilkunastu tysięcy złotych. Potem następowały kolejne prośby o finansowanie różnych opłat.

Dopiero córka zwróciła kobiecie uwagę, że ta relacja jest nienormalna. – Ostrzegamy i apelujemy – oszustwo „na amerykańskiego żołnierza” jest jedną z popularnych form tego procederu. Zawierając nowe znajomości, należy być ostrożnym, zwłaszcza gdy osoba, którą dopiero poznaliśmy lub znamy tylko przez Internet, oczekuje od nas przekazania pieniędzy – przestrzega podinspektor Renata Laszczka-Rusek, rzecznik komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie.

Szczególną uwagę należy zwracać na informacje na kontach na profilach społecznościowych tych osób. Nie zawierają one żadnych informacji osobistych, zdjęć z rodziną, miejsca pracy, zamieszkania. Przeważnie znajduje się tam jedno, trudne do identyfikacji zdjęcie. (l).