Arcyważne punkty pod Tatrami

PODHALE NOWY TARG – ChKS CHEŁMIANKA 1:3 (0:3)


0:1 – Żołądź (10 samobójcza), 0:2 – Wójcik (23), 0:3 – Piekarski (45+1), 1:3 – Żurek (54).

ChKS: Grzywaczewski – Bobrov, Budzyński, Piekarski, Wiatrak (90+2 Panas), Janiszek, Bednara, Stępień, Czułowski (88 Perdun), Wójcik (60 Myśliwiecki), Knap (60 Szwed).

W Nowym Targu spotkały się dwie drużyny, które dotąd zgromadziły po 16 punktów. Taki dorobek jest jednak daleki od oczekiwań kibiców jednego i drugiego zespołu. W dotychczasowych spotkaniach obu ekip, które odbyły się pod Tatrami, dwa razy triumfowała Chełmianka i dwukrotnie wygrywało Podhale. Zwycięstwa chełmian były jednak bardziej okazałe (3:0 i 5:1).

Podopieczni Tomasza Złomańczuka, podbudowani wygraną nad Czarnymi, potrzebują punktów, by mieć spokojną zimę i w Nowym Targu bardzo chcieli podtrzymać dobrą passę. Podhalu ostatnio też nie szło, a porażka 0:3 z Unią w Tarnowie, gdzie Chełmianka kilka tygodni temu zwyciężyła 6:0, jest najlepszym dowodem na to, że zespół z Nowego Targu dopadł kryzys.

Pierwsza połowa w wykonaniu Chełmianki była niemalże perfekcyjna. Najlepsza, jaką zespół trenera Złomańczuka rozegrał w rundzie jesiennej. Podhale nie miało nic do powiedzenia. Goście już po 10 minutach gry powinni prowadzić różnicą trzech goli. – Przede wszystkim byliśmy bardzo dobrze przygotowani do tego meczu, zarówno pod względem mentalnym, jak i fizycznym – mówił po ostatnim gwizdku sędziego szkoleniowiec Chełmianki. – Od pierwszej minuty przejęliśmy inicjatywę i tylko brak skuteczności spowodował, że Podhale nie straciło kilku bramek na samym początku spotkania.

W 10 min. po akcji Patryka Czułowskiego i doskonałym zagraniu wzdłuż linii bramkowej piłkę do własnej bramki skierował Wiktor Żołądź. – Obrońca Podhala musiał interweniować, bo za jego plecami stał Krystian Wójcik i gdyby rywal tej piłki nie zagrał, nasz zawodnik miałby stuprocentową okazję – relacjonuje T. Złomańczuk.

Chełmianka poszła za ciosem i w 23 min. Wójcik podwyższył wynik. Z najbliższej odległości wepchnął piłkę do siatki po akcji Jakuba Knapa. – Graliśmy bardzo twardo, agresywnie, szybko odbieraliśmy przeciwnikowi piłkę i przechodziliśmy do ataku. Podhale w pierwszych 45 minutach gry było tylko raz na naszej połowie – opowiada trener Złomańczuk.

Chełmianka stwarzała kolejne wyborne okazje, ale raziła brakiem skuteczności. Na listę strzelców powinni wpisać się Czułowski i Wójcik, jednak dopiero tuż przed zejściem do szatni na przerwę do siatki rywali trafił Piotr Piekarski, który uderzał z rzutu wolnego z 18 m. Piłka szybowała w kierunku bramki, otarła się jeszcze o Łukasza Mazurka, byłego stopera chełmskiego zespołu i wpadła do siatki. – To był ważny gol, bo dał nam trzybramkowe prowadzenie. Inna sprawa, że powinniśmy zdobyć jeszcze dwie, może nawet trzy bramki i zamknąć mecz już po pierwszej połowie – uważa trener Chełmianki.

Goście drugą połowę rozpoczęli nieco słabiej. Podhale już w 49 min. stworzyło sobie pierwszą okazję do zdobycia gola. Jakub Burnat uderzał mocno, ale Jakub Grzywaczewski był na posterunku. W 54 min. Bartosz Żurek strzelił zza szesnastu metrów lewą nogą z pierwszej piłki. Płaski strzał w długi róg bramki zaskoczył bramkarza Chełmianki, który nie zdołał sięgnąć futbolówki. Chwilę później gospodarze mogli zdobyć kontaktowego gola, lecz Grzegorz Płatek tym razem spudłował z metra! To był poważny sygnał ostrzegawczy dla Chełmianki, która w 59 min. mogła i powinna strzelić czwartego gola. W sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Wójcik, uderzył mocno, jednak prosto w golkipera Podhala.

Gospodarze szukali drugiego trafienia i mieli jeszcze dwie znakomite okazje. Pierwszą po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Piłka przez kilka sekund „tańczyła” po polu bramkowym Chełmianki, na szczęście obrońcy w porę zażegnali niebezpieczeństwo. Drugą stworzyli sobie w 72 min. Wtedy to niepilnowany Hubert Antkowiak strzelił głową z 6 metrów, ale Grzywaczewski był dobrze ustawiony i złapał piłkę. Tymczasem Chełmianka po kontratakach stwarzała kolejne sytuacje strzeleckie. Stuprocentową okazję zmarnował Paweł Myśliwiecki, który z 5 metrów posłał piłkę tuż obok słupka. Groźnie na bramkę Podhala uderzał też Mateusz Szwed. W samej końcówce po ładnej akcji Bartosza Janiszka znów w wymarzonej sytuacji znalazł się Myśliwiecki, lecz i tym razem przestrzelił.

– Szkoda, że nie zdobyliśmy czwartego gola i nie zamknęliśmy tego meczu wcześniej. Do końca było więc nerwowo, żeby nie stracić drugiego gola. Dziś funkcjonowaliśmy naprawdę dobrze, pod względem fizycznym byliśmy lepsi od przeciwnika. W środku pola dobrze spisali się Jakub Bednara i Dominik Stępień. Z ławki rezerwowych weszli Myśliwiecki i Szwed, i obaj dali dobre zmiany. W ofensywie do końca byliśmy groźni. Dla nas było to bardzo ważne zwycięstwo. Mamy jeszcze dwa mecze i zechcemy podtrzymać w nich dobrą passę. Nasz cel, czyli 22-24 pkt. po rundzie jesiennej, jest coraz bardziej realny. Przed nami spotkanie u siebie z liderem z Łagowa, do którego musimy się jak najlepiej przygotować – dodaje trener Złomańczuk.

Pojedynek Chełmianka – ŁKS Łagów odbędzie się na stadionie miejskim w Chełmie 12 listopada o godz. 13.00. Bilans meczów między tymi zespołami jest korzystny dla chełmian, którzy odnieśli trzy zwycięstwa: 1:0 w Chełmie oraz 2:0 i 2:1 w Łagowie. Jeden mecz zakończył się remisem 1:1. W bramkach 6:2 dla Chełmianki. (s)