ASF spowalnia… na drodze

Afrykański pomór świń (ASF) spowalnia, ale tylko ruch na drogach. Przed tygodniem pojawiło się kolejne ognisko choroby – w Hruszowie pod Rejowcem. Wojewoda nakazał wyłożenie mat dezynfekujących na drogach, żeby pomór nie wydostał się poza powiat chełmski. I chociaż drogowcy ustawili znaki ograniczające prędkość, maty fruwają po jezdni.

Przed tygodniem potwierdzono kolejne ognisko ASF – tym razem w gospodarstwie w Hruszowie w gminie Rejowiec. Ubito i zutylizowano dwie sztuki. Niestety, po sąsiedzku są dużo większe hodowle trzody. Na wyniki badań czekają próby z gospodarstwa w kolonii Pobołowice, w którym jest podejrzenie zarażenia wirusem ASF.

W obawie przed wydostaniem się wirusa poza powiat chełmski wojewoda nakazał rozłożenie na drogach mat dezynfekujących. Ale na ten pomysł kierowcy i drogowcy mocno narzekają. Na drodze wojewódzkiej z Chełma do Włodawy pojawiły się znaki ograniczające prędkość do 40 km/h i do 20 km/h. Kierowcy pomstują, że na prostej, dobrej drodze, którą teraz jeżdżą setki samochodów nad Jezioro Białe, jest ograniczenie. A po matach i tak nie ma śladu. – Po co więc to ograniczenie? ASF wolniej się dzięki niemu wydostanie? – zżymają się.

Mirosław Panasiuk, kierownik Rejonu Dróg Wojewódzkich w Chełmie, mówi, że wystąpił do powiatowego lekarza weterynarii o odstąpienie od pomysłu układania mat na tej drodze. – To nie ma sensu, auta i tak nie zwalniają mimo ograniczenia, a maty fruwają za samochodami, mam nawet nagrania, na których widać jak przejeżdżający przez matę tir wciąga ją pod koła a potem mata wypada na przeciwległy pas. To może doprowadzić do tragedii na drodze – mówi.

Arnold Sawicki, zastępca powiatowego lekarza weterynarii w Chełmie, mówi, że to nie weterynaria powinna być adresatem pisma. – Rozporządzenie wydane zostało przez wojewodę a odpowiednie służby muszą je respektować i postępować zgodnie z wytycznymi – mówi.

Ale trudno oczekiwać na pozytywny efekt tych działań. Mat dawno nie ma a ograniczenie prędkości pozostało. (bf)