Auto celników wjechało w tira

Blisko godzinę trwała akcja reanimacyjna 40-letniego funkcjonariusza izby celnej. Zmarł na miejscu po tym, jak auto, którym podróżował, zderzyło się czołowo z ciężarówką, a następnie z osobowym renault. Do szpitala trafiły trzy osoby, w tym jedna w ciężkim stanie.

(11 października) Zmęczeni wracali z nocnej służby do domów. Jechali we dwóch Dacią Logan. Prowadził 47-letni mężczyzna. Rano na drodze wiodącej z Dorohuska do Chełma ciągnął się cały sznur pojazdów. Mimo utrudnionej widoczności, kierowca zaczął wyprzedzać.
– Około godziny 8.30 dyżurny chełmskiej komendy otrzymał zgłoszenie o zderzeniu trzech pojazdów – mówi asp. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie. – Uczestnicy zdarzenia byli trzeźwi. Teraz policjanci prowadzą postępowanie, które ma na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności tego tragicznego zdarzenia.
Do wypadku doszło w Brzeźnie (gm. Dorohusk). Podczas manewru wyprzedzania, kierowca Dacii Logan nie zdążył wrócić na swój pas. Mimo gwałtownego hamowania, samochód zderzył się czołowo z jadącą z naprzeciwka ukraińską ciężarówką. Auto odbiło, zarzuciło w stronę Renault Kangoo (które celnicy próbowali wyprzedzić) i stanęło w poprzek od strony pasażera.

Traf chciał, że jechali akurat tamtędy funkcjonariusze straży granicznej. Pogranicznicy wyskoczyli z auta i podbiegli do ofiar wypadku, próbując reanimować rannych. Chwilę później nadjechali ratownicy medyczni, policja i straż pożarna.
– Pasażer dacii był unieruchomiony w pojeździe, strażacy musieli go wyciągać ze środka. Mężczyzna był nieprzytomny, reanimacja trwała blisko godzinę – relacjonuje mł. bryg. Wojciech Chudoba, rzecznik prasowy straży pożarnej w Chełmie.
Niestety, mimo nieustannych prób, 40-latek zmarł na miejscu. Mężczyzna osierocił dwójkę dzieci. Jego kolega z pracy, który kierował dacią, w ciężkim stanie trafił do szpitala. Karetka przetransportowała też 28-letniego kierowcę i 19-letniego pasażera renault na badania.
– Dwaj mężczyźni po diagnostyce zostali zwolnieni do domów. 47-latek przebywa natomiast na chirurgii. Doznał m.in. urazu głowy, klatki piersiowej i lewego kolana. Jego życiu nic nie zagraża, stan mężczyzny jest stabilny – mówi Arnold Król, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w chełmskim szpitalu.

42-letniemu kierowcy ciężarówki nic się nie stało. Po zderzeniu tir zjechał do rowu. Strażacy musieli wycinać krzewy, by dostać się do drzwi pojazdu.
W dacii były założone 3 opony zimowe i koło dojazdowe, którego indeks prędkości dla aut osobowych wynosi zazwyczaj 70 km/h. Powyżej tej prędkości samochód z takim kołem nie może się poruszać. (pc)