Awantura o Rebbecę

Rebecca Kiessling – amerykańska działaczka ruchu pro life, która przyjechała do Polski na zaproszenie Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, spotkała się w ubiegły wtorek ze studentami na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Przeciwko jej wizycie protestowali m.in. przedstawiciele partii „Razem” i Lubelskiej Koalicji na Rzecz Kobiet.
Amerykańska prawniczka, która odwiedziła Lublin, wychowała się w Detroit w żydowskiej rodzinie o polskich korzeniach, nie wiedząc, że jest adoptowana. Została poczęta w wyniku gwałtu, a żyje, dzięki obowiązującemu w stanie Michigan zakazowi aborcji. Na KUL-u w bardzo emocjonalny sposób opowiedziała zebranym historię swojego życia. – Ja żyję dziś tylko dlatego, że byli kiedyś tacy prawodawcy, którzy są moimi bohaterami – podkreślała. Przyjazd Amerykanki do Polski z serią wykładów spotkał się z licznymi protestami. Na Uniwersytecie Warszawskim, Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu i Uniwersytecie Jagiellońskim jej prelekcje zostały odwołane po licznych protestach studenckich. W Lublinie również nie obyło się bez sprzeciwu. Protestowały środowiska lewicowe, m.in. członkowie partii Razem. – Uważamy, iż skandalem jest legitymizacja przez uczelnię wyższą współfinansowaną ze środków publicznych organizacji, które swoją działalność opierają na braku szacunku do kobiet i ich podstawowych praw – twierdzili działacze. Kiedy protestowali przed budynkiem KUL, podczas trwającego wykładu Kiessling, na który przybyło kilkaset osób, zostali zaatakowani przez grupę młodzieńców, będących najprawdopodobniej członkami ONR. Wyrwano im flagę, wywiązała się krótka szamotanina. Sprawę bada policja. (EM.K)