Bandycki napad w biały dzień

Świdniccy policjanci wyjaśniają okoliczności rozboju, do którego doszło na jednym z osiedli. Napastnik najpierw śledził swoją ofiarę, a potem siłą wtargnął do jej mieszkania. Wyszedł dopiero, gdy dostał 20 zł. Na miejscu zostawił dokumenty, co prawda nie swoje, ale i tak ułatwił policjantom pracę.


Do zdarzenia doszło w piątek, 24 sierpnia, około godz. 19, ale policja poinformowała o nim dopiero w poniedziałek rano. 77-letnia świdniczanka otwierała drzwi do swojego mieszkania, gdy została napadnięta. Napastnik pchnął ją i siłą wtargnął do mieszkania.

– Kiedy  pokrzywdzona próbowała się bronić, mężczyzna zaatakował ją, uderzając w głowę. Następnie sprawca, wykorzystując bezbronność kobiety, zaczął przeszukiwać mieszkanie. Zażądał cennych rzeczy. Dopiero kiedy 77-latka dała mu 20 złotych, pośpiesznie opuścił mieszkanie. Na skutek napaści kobieta doznała obrażeń głowy – relacjonuje Magdalena Szczepanowska ze świdnickiej jednostki policji.

Przestraszona kobieta o całym zdarzeniu opowiedziała rodzinie, a ta na miejsce wezwała policjantów. Jak się później okazało, napastnik wypatrzył ofiarę już wcześniej. Śledził ją i wszedł za nią do klatki schodowej bloku.

Policjanci szybko ustalili, kto jest sprawcą przestępstwa. Na miejscu zostawił  saszetkę z dokumentami. Jak się okazało, nie należały one do sprawcy, a do jego kuzyna. Ostatecznie 45-letni mieszkaniec Świdnika trafił do aresztu. Za rozbój grozi mu kara od 2 do 12 lat pozbawienia wolności. W przeszłości 45-latek karany był za podobne przestępstwa. (w)