BAZAR. Były tłumy, są pustki

Targowisko przy Al. Armii Krajowej traci klientów i kolejni kupcy zamykają działalność. Handlarze, którzy jeszcze tam zostali, są rozgoryczeni i oczekują od zarządcy bazaru wsparcia. – Nasza sytuacja staje się dramatyczna, ale nikogo to nie interesuje – mówią załamani kupcy.

Dawniej targowisko przy Al. Armii Krajowej było ulubionym miejscem zakupów chełmian. Oferta sprzedawców była ogromna: od mydła do powidła. Zwłaszcza w weekendy bazar przeżywał oblężenie, bo zjeżdżali na niego mieszkańcy z całego powiatu chełmskiego i nie tylko. Kupcy zarabiali. Jeszcze kilkanaście lat temu na bazarze handlowało około czterysta osób. Teraz jest ich cztery razy mniej, a kolejni sprzedawcy zamykają swoje boksy, bo ich działalność stała się nieopłacalna. Ci, którzy jeszcze trwają, są coraz bardziej rozgoryczeni. Zarabiają coraz mniej i z coraz większym żalem przyjmują otwarcia kolejnych marketów w Chełmie. Żal mają też do zarządzających bazarem pracowników Chełmskiego Parku Wodnego i Targowisk Miejskich w Chełmie.
– Mamy wrażenie, że oczkiem w głowie tej spółki jest aquapark, a przecież nasz handel nie ma z nim nic wspólnego – mówią kupcy. – Dla nas to absurd, że te dwie działalności zostały połączone. Płacimy czynsz i tylko dokładamy między innymi do parku wodnego, a nic z tego nie mamy. Spółka tylko pobiera od nas opłaty a nie robi nic, aby pomóc nam w trudnej sytuacji. Nie inwestuje, nie zachęca ludzi, aby skorzystali z naszej oferty. A kolejni nasi koledzy zamykają boksy, bo brakuje u nas klientów, którzy wybierają markety. Nasze umowy ze spółką przewidują, że ci, którzy kończą działalność, muszą rozebrać boks. Powstają przez to puste miejsca. Wyglądają jak obrzydliwe dziury, slumsy, które jeszcze bardziej odstraszają klientów tym, którzy jeszcze na bazarze pracują. Rozumiemy przepisy, ale odstąpienie od zapisu o rozbiórce boksów ułatwiłoby nam życie. Wystarczy odrobina empatii ze strony zarządcy. Naprawdę jesteśmy w bardzo złym położeniu.
Zbigniew Mazurek, prezes spółki Chełmski Park Wodny i Targowiska Miejskie w Chełmie, zdaje sobie sprawę, że bazar pustoszeje. Mówi jednak, że nie ma na to wpływu.
– Umowa zakłada, że osoba, która kończy działalność, ma rozebrać boks i tak było od lat – informuje prezes Mazurek. – Zdarzało się już, że rozwiązywano z nami umowę, nie uiszczano opłat, a w boksie, którego nie rozebrano, nadal handlowano. Do takich sytuacji nie może dochodzić, choć skonsultujemy się jeszcze w tej sprawie z radcą prawnym. Wiemy, że te puste miejsca nieestetycznie wyglądają. Jednak to indywidualna decyzja kupców, czy rezygnują z działalności czy nie. Nie mamy wpływu na to, ilu klientów zaopatruje się na bazarze. Zarządzamy terenem, pobieramy opłaty, dbamy o porządek. A jeśli chodzi o inwestowanie na tym terenie, to sytuacja wygląda tak, że jest to targowisko tymczasowe, a część gruntu nie jest naszą własnością, tylko należy do prywatnego podmiotu. Gdybyśmy chcieli tam postawić na przykład jakąś halę, to wymagałoby to zmiany planu zagospodarowania przestrzennego i oczywiście partycypowania kupców w kosztach. (mo)