Bez determinacji, bez jakości…

KŁOS GMINA CHEŁM – LUBLINIANKA LUBLIN 0:2 (0:1)
0:1 – Rybak (23), 0:2 – Wrzesiński (74).


KŁOS: Skuczyński – Fornal (75 Huk), E. Poznański, Flis, Kowalski, Rak, Kamola, Bala (75 Korona), Grądz (70 Gierczak), Bereda (65 P. Poznański), Drzewicki (46 Jabłoński).

Po trzech dobrych meczach Kłosa, w których zespół trenera Roberta Tarnowskiego zdobył pięć punktów, wiele wskazywało na to, że po spotkaniu z Lublinianką dorobek zespołu z gminy Chełm powiększy się o kolejne oczka. Tym bardziej, że lubelska drużyna w ostatnich kolejkach spisywała się poniżej oczekiwań.

W sobotnie przedpołudnie piłkarze Kłosa zawiedli jednak na całej linii. W niczym nie przypominali zespołu z meczów czy to z Granitem Bychawa, czy też rezerwami Górnika. – Zagraliśmy bardzo słaby mecz – mówił po ostatnim gwizdku sędziego Robert Tarnowski, trener Kłosa. Szkoleniowiec nie ukrywał swojej złości. – W naszej grze nie było ani determinacji, ani jakości. Nie realizowaliśmy założeń taktycznych. Wygrała drużyna lepsza, bardziej zdeterminowana, która od pierwszej do ostatniej minuty dążyła do zwycięstwa. Lublinianka wyszła na boisko „gryźć trawę”, my natomiast rozpoczęliśmy mecz, jakbyśmy nie wiedzieli, o co gramy – dodaje Robert Tarnowski.

Mimo słabej gry, Kłos mógł objąć prowadzenie w tym meczu, ale Kazimierz Bala nie skorzystał z prezentu, jaki sprawił mu obrońca gości. A szkoda, bo kilka minut później padł pierwszy gol dla gości. Bezpośrednio z rzutu wolnego z 25 m uderzył Krzysztof Rybak i Mateusz Skuczyński musiał sięgnąć po piłkę do siatki. Lublinianka miała swoje kolejne okazje do podwyższenia wyniku, ale ich nie wykorzystała. Kłos najlepszą sytuację stworzył sobie po akcji, po której Damian Kamola trafił w słupek. Wynik spotkania w drugiej połowie ustalił Sebastian Wrzesiński, popisując się ładnym strzałem z lewej nogi.

Przed Kłosem jeszcze jedno spotkanie, awansem z rundy wiosennej z Tomasovią Tomaszów Lubelski. Mecz odbędzie się w Rożdżałowie w sobotę 16 listopada o 13.00. (r)