Bez pomysłu, bez wiary

WISŁOKA DĘBICA – ChKS CHEŁMIANKA 3:0 (1:0)


1:0 – Sojda (10), 2:0 – Lubera (61), 3:0 – Sojda (64).

ChKS: Osuch – Kwiatkowski, J. Niewęgłowski, Myszka, Dobrzyński (76 Kuśmierz), Kraśniewski (71 Salewski), Uliczny, Czułowski, D. Niewęgłowski, Wolski, Hladkyy (63 Kocoł).

Dla piłkarzy Chełmianki mecz w Dębicy miał bardzo duże znaczenie. Podopieczni Artura Bożyka po ostatnich dwóch porażkach u siebie, by nie pozostać w strefie spadkowej i nie stracić dystansu do innych zespołów, nie mogli pozwolić sobie na porażkę. Do Dębicy nie pojechał chory Michał Wołos.

Niestety, chełmianie w konfrontacji z beniaminkiem nie pokazali nic nadzwyczajnego. To był ich bardzo słaby występ, chyba najsłabszy w obecnym sezonie na wyjeździe. W ciągu 90 minut oddali zaledwie dwa celne strzały. W pierwszej połowie z 20 metrów uderzał Paweł Uliczny, w drugiej natomiast w samej końcówce strzelał Patryk Czułowski. W obu sytuacjach bardzo dobrze bronił bramkarz Wisłoki.

Chełmianka popełniła rozpoczęła mecz niemrawo, pozwalała gospodarzom na łatwe i spokojne rozgrywanie piłki. Wisłoka widząc nieporadność chełmskiej defensywy od samego początku zaczęła zagrażać bramce Osucha. Pierwszy strzał padł łupem bramkarza gości, jednak w 10 min. przy biernej postawie obrońców Sojda z Luberą zagrali z klepki i ten pierwszy strzałem w krótki róg dał miejscowym prowadzenie. Chełmianka, wydawało się, że zaatakuje z większym animuszem, poszuka wyrównującego gola.

Owszem, było kilka akcji, ale na 30 metrze chełmskim piłkarzom brakowało pomysłu na ich wykończenie. Poza tym obrońcy Wisłoki podwajali krycie, bardzo szybko doskakiwali do chełmskich skrzydłowych i wybijali przeciwnika z uderzenia. W 27 min. miała miejsce kontrowersyjna sytuacja. Po strzale Lubery Osuch złapał piłkę, ale nie wiadomo czy miało to miejsce na linii bramkowej, czy poza nią. Sędzia uznał, że gola nie było, choć gospodarze protestowali.

W drugiej połowie wydawało się, że Chełmianka ruszy do ataku odrabiać straty, tym bardziej, że w szatni odbyła się męska rozmowa trenera Bożyka z zawodnikami. Niestety, chełmianie dalej bili głową w mur, bez pomysłu, bez wiary w to, że mogą odwrócić wynik. Tymczasem Wisłoka coraz łatwiej dochodziła do strzeleckich sytuacji. Co chwilę pod bramką Osucha robiło się gorąco. W 61 min. Po szybkim kontrataku, Lubera uprzedził Kwiatkowskiego i strzałem z bliska pokonał chełmskiego golkipera.

Trzy minuty później kolejną groźną kontrę wykończył Sojda i zanosiło się na prawdziwy pogrom chełmskiej drużyny, tym bardziej, że Wisłoka miała sytuację za sytuacją. Gdyby zawodnicy gospodarzy lepiej ustawili celowniki, wynik z całą pewnością byłby wyższy. Kilka raz Chełmiankę z opresji uratował Osuch. – Tak słabego rywala w tym sezonie w Dębicy jeszcze nie było – mówili po meczu kibice Wisłoki. I trudno się z nimi nie zgodzić…

Przed Chełmianką arcyważny mecz z Podlasiem Biała Podlaska. Tylko trzy punkty mogą spowodować, że chełmski zespół nie straci kontaktu z innymi drużynami broniącymi się przed spadkiem. Początek spotkania w sobotę 12 października o 15.00 na stadionie miejskim.(r)