Bez zgody dalej od klientów

Właściciel krakowskiej firmy przewozowej chce korzystać z przystanku busów przy al. Armii Krajowej. Zastrzeżenia ma jednak jeden z chełmskich przewoźników. – Nie będę robił problemu, jeśli nowy przewoźnik dostosuje się do regulaminu Chełmskiego Stowarzyszenia Bus Chełm – mówi Sławomir Dziewulski, właściciel firmy Vikibus z Chełma.

O konflikcie pomiędzy przewoźnikami pisaliśmy w „Nowym Tygodniu” przed miesiącem. Przypomnijmy. Plac, na którym znajduje się przystanek dla busów przy al. Armii Krajowej, jest własnością miasta, ale zarządza nim Przedsiębiorstwo Usług Mieszkaniowych w Chełmie. Z kolei PUM dzierżawi plac kilkunastu właścicielom firm przewozowych zrzeszonym w Chełmskim Stowarzyszeniu Bus Chełm. Nowy przewoźnik, który chce korzystać z placu, musi wstąpić do stowarzyszenia. Zgodę na to wydają jego członkowie. Procedury w tej sprawie określa regulamin stowarzyszenia. Mariusz Brzuchala, właściciel firmy przewozowej Tanibus z Krakowa, od jakiegoś czasu kursuje na trasie Chełm – Warszawa. Zatrzymuje się na przystanku przy hotelu Kamena. Właściciel krakowskiej firmy przystanek początkowy chciałby jednak mieć na dworcu busów przy al. Armii Krajowej, bo tu łatwiej o klientów. Napisał w tej sprawie do prezesa stowarzyszenia Bus Chełm. Odpowiedziano mu, że zgodę na to, aby wstąpił do stowarzyszenia i mógł korzystać z przystanku przy I Armii Krajowej, musi wydać właściciel firmy przewozowej, którego busy również kursują na trasie Chełm – Warszawa.
– Napisałem w tej sprawie do właściciela Vikibus, który odpisał mi, że nie wyraża zgody na to, abym wstąpił do stowarzyszenia i korzystał z dworca, bo zaproponowany przeze mnie rozkład jazdy jest niezgodny z regulaminem stowarzyszenia – mówi Brzuchala. – W odpowiedzi zaproponowałem, że jestem w stanie się dostosować i zmienić swój rozkład tak, aby był zgodny z regulaminem stowarzyszenia, ale pod warunkiem, że wskaże mi która część lub całość proponowanego rozkładu jazdy jest niezgodna z konkretnym punktem regulaminu. Swoją drogą to regulamin widmo, którego nigdzie nie udostępniają Panowie ze stowarzyszenia. Nie zamierzam dać za wygraną, bo dworzec to nie prywatne poletko przewoźników. Czas biegnie, a ja piszę pisma i wciąż nie mogę korzystać z dworca. Mimo ciągłych utrudnień ze strony Stowarzyszenia BUS moja firma przewiozła na trasie Chełm – Warszawa 1500 osób i jest to zapełnienie każdego kursu średnio na poziomie 48 procent, co daje i tak znakomity wynik biorąc pod uwagę okoliczności. Pokazuje to, że jest potencjał dla tej linii oraz że klienci także mają dość monopolu, jaki stworzyła sobie firma Vikibus na tej trasie.
Sławomir Dziewulski, właściciel firmy Vikibus, stoi na stanowisku, że to nie sztuka przyjść na gotowe i podbierać klientów tym, którzy zabiegali o nich od lat. Twierdzi jednak, że zdrowa konkurencja jest wskazana. Zapewnia, że nie zamierza nowemu przewoźnikowi stać na przeszkodzie, pod warunkiem, iż spełni wymogi regulaminowe.
– Jeśli krakowski przewoźnik zastosuje się do regulaminu stowarzyszenia, nie będę stał mu na przeszkodzie, bo nie mam takiego prawa – mówi S. Dziewulski. – Rozkład jazdy nowego przewoźnika nie może kolidować nie tylko z moim, ale także innych przewoźników.
Właściciel krakowskiej firmy przedstawił swoje racje Józefowi Górnemu, wiceprezydentowi Chełma. Czeka na odpowiedź. Wystąpił też w tej sprawie do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. (mo)