Bezpański bagaż wywołał alarm

Nerwowe chwile przeżyli funkcjonariusze ochrony Portu Lotniczego Lublin i pirotechnicy z Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej sprowadzeni do usunięcia pozostawionego na lotnisku bagażu. Skończyło się na stresie i mandacie dla gapowatego pasażera.


Zdarzenie miało miejsce w ubiegły wtorek po godzinie 22.00. Funkcjonariusze Służby Ochrony Lotniska zauważyli, że hali przylotów stoi walizka, choć na terenie portu nie ma już pasażerów. Zaalarmowali funkcjonariuszy NOSG, a ci natychmiast zabezpieczyli miejsce wokół podejrzanego bagażu i wezwali swoje służby pirotechniczne.

Jednocześnie zaczęto przeglądać nagranie z lotniskowego monitoringu. Kiedy pirotechnicy już mieli wkraczać do akcji, na lotnisku pojawił się mężczyzna poszukujący zagubionego bagażu. Opisał jego zawartość, tłumacząc, że po przylocie z Londynu, zostawił go przez roztargnienie. Po sprawdzeniu przez funkcjonariuszy zawartości walizki okazało się, że mówi prawdę. Gapowatość kosztowała go mandat w wysokości 500 zł. JN