Bezpański plecak wywołał alarm

Do sprawdzenie podejrzanego bagażu pirotechnicy wykorzystali robota

Nierozwaga kosztuje. Przekonał się o tym 32-letni obywatel Ukrainy, który przed wejściem do terminalu świdnickiego lotniska pozostawił swój bagaż. Nim po niego wrócił, pogranicznicy wszczęli procedury bezpieczeństwa i wezwali do usunięcia podejrzanego, bezpańskiego pakunku służby pirotechniczne.


W niedzielę 18 marca wczesnym popołudniem funkcjonariusze straży granicznej, patrolując teren świdnickiego lotniska, zauważyli pozostawiony bez opieki bagaż. Mimo prób nie udało się znaleźć jego właściciela, więc zgodnie z procedurą interweniować musiały służby pirotechniczne NOSG. Wokół plecaka wydzielono strefę bezpieczeństwa. Bagaż został sprawdzony przy użyciu robota pirotechnicznego IBIS oraz prześwietlony rentgenem.
W czasie, gdy pirotechnicy sprawdzali plecak, zgłosił się 32-letni obywatel Ukrainy, który stwierdził, że jest on jego własnością. Tłumaczył, że zostawił go przez roztargnienie i dokładnie opisał jego wygląd i zawartość. Mężczyzna został ukarany 500-złotowym mandatem.
Zdarzenie to nie spowodowało na szczęście żadnych utrudnień w odprawie ani opóźnień w połączeniach lotniczych.
– Pamiętajmy, że pozostawiony bez opieki bagaż traktowany jest jako potencjalne zagrożenie, co wiąże się z wszczęciem odpowiednich procedur bezpieczeństwa – przypomina ppor. Dariusz Sienicki, rzecznik prasowy NOSG. – Bagaż bez nadzoru bardzo często oznacza kłopoty, takie jak opóźnienia w komunikacji lotniczej, ale również sankcje w postaci mandatu karnego w wysokości 500 zł. (w)