Bezzasadnie doniósł na MOPR

Mieszkaniec Chełma poskarżył się premier Beacie Szydło na działalność MOPR. Według niego dostał za niski zasiłek na zakup opału. Według urzędników mężczyzna nie przyjął paczek żywnościowych z MOPR, nie pali się też, by podjąć pracę, nawet dorywczą. Sprawą musieli zająć się też chełmscy radni.

Skarga na Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie wpłynęła również do przewodniczącego rady miasta. Mieszkaniec Chełma uznał, że dostał zbyt niski zasiłek na zakup opału. Nie rozumiał, dlaczego jedna z osób otrzymała 200 zł, a on 150 zł. Dlatego postanowił napisać skargę m.in. do premier Beaty Szydło.
– Skarżący nie pracuje zawodowo. Jest zarejestrowany w Powiatowym Urzędzie Pracy, bez prawa do zasiłku – mówił przewodniczący rady miasta Zygmunt Gardziński, który przedstawiał radnym sprawę. – Nie ma orzeczonego stopnia niepełnosprawności, więc generalnie może znaleźć sobie pracę, nawet dorywczą. Ma natomiast spore zadłużenie alimentacyjne.
Jak tłumaczył miejskim radnym Waldemar Kozioł, p.o. dyrektora MOPR, mężczyzna otrzymał propozycję przystąpienia do programu, dzięki któremu uzyskałby nowe kwalifikacje, ale odmówił. Nie skorzystał też z paczek żywnościowych, które MOPR rozdawał potrzebującym. – Od 2010 roku jest pod stałą opieką MOPR – podkreślał Kozioł.
Radni chcieli jednak poznać przeszłość mężczyzny. – A co robił przed 2010 rokiem? Jakie miał zajęcie? – pytał radny Zdzisław Szwed z PiS.
– Nie potrzebował pomocy z MOPR, bo był pod stałą opieką zakładu karnego – wyjaśnił dyrektor Kozioł. Okazało się, że chełmianin, który napisał skargę do rady miasta i premier Szydło, był wplątany w jedno z najgłośniejszych zabójstw, które miało miejsce na początku obecnego stulecia w Chełmie, zresztą do dziś niewyjaśnione. Chełmscy radni byli jednomyślni i uznali, że skarga mężczyzny na MOPR jest całkowicie bezzasadna. Dyrektor Kozioł wyjaśnił też, iż osoba, która dostała zasiłek w wysokości 200 zł na zakup opału, jest niepełnosprawna, schorowana i porusza się na wózku inwalidzkim. (jar)