Biedronka płacić nie zamierza

To jedyna w Polsce „Biedronka”, której miasto wybudowało parking – uważa radny Krasnegostawu, Dariusz Turzyniecki. I chyba coś w tym jest, bo z publicznych miejsc parkingowych przy ul. PCK korzystają głównie klienci dyskontu, a spółka Jeronimo Martins nie zamierza płacić miastu za dzierżawę parkingu, choć do końca 2014 r. to robiła, bo były burmistrz miasta Andrzej Jakubiec znalazł sposób, by zmusić „Biedronkę” do systematycznych płatności. Obecny włodarz Krasnegostawu, Robert Kościuk nie wie natomiast, jak poradzić sobie z problemem.

Parking przy ul. PCK, który miał służyć głównie Szkole Muzycznej i Krasnostawskiemu Domowi Kultury miasto wybudowało w 1998 roku. Siedem lat później na przylegającej do niego działce powstał obiekt handlowy. Jak się później okazało, znalazł się w nim dyskont „Biedronka”. Spółka Jeronimo Martins, właściciel sieci, nie musiała obawiać się o miejsca parkingowe, bo te już były.

Ówczesne władze miasta zauważyły jednak, że z parkingu głównie korzystają klienci „Biedronki”. Dzięki swobodnemu dojazdowi i możliwości pozostawienia samochodu przy samym sklepie, sieć na ich brak nie mogła narzekać. Urzędnicy uznali, że spółka „Jeronimo Martins” w takiej sytuacji powinna płacić czynsz za dzierżawę parkingu i w lipcu 2006 roku doszło do podpisania umowy między miastem a właścicielem „Biedronki”. Obowiązywała ona do końca 2008 roku.

Spółka „Jeronimo Martins” nie była zainteresowana jednak ubieganiem się o dalszą dzierżawę, nie chciała porozumieć się z miastem, dlatego też zarządcą parkingu przez trzy miesiące została miejska spółka Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej. Jej władze przed wjazdem na parking ustawiły szlaban i pobierały opłatę od kierowców. Ci nie chcieli płacić i szukali innych wolnych miejsc parkingowych w pobliżu „Biedronki”, ale nie zawsze się to udawało. Często rezygnowali z zakupów w dyskoncie. Z powodu wprowadzenia opłat za parkowanie w „Biedronce” zmniejszyła się liczba klientów, spadły też obroty. W maju 2009 r. spółka „Jeronimo Martins”, widząc, że jak nie zapłaci za dzierżawę parkingu, to miasto nie odpuści, wystąpiła do burmistrza Krasnegostawu, którym wówczas był Andrzej Jakubiec, o ponowne podpisanie umowy. Zawarto ją do końca 2011 roku, a następnie przedłużono o kolejne trzy lata. Do budżetu miasta co miesiąc wpływała kwota ponad 3 000 zł.

W listopadzie 2014 r. zmienił się burmistrz miasta. Andrzeja Jakubca zastąpiła Hanna Mazurkiewicz. W 2015 r. umowa na dzierżawę parkingu nie została przedłużona. Nowa burmistrz zresztą niewiele zrobiła, by „Jeronimo Martins” płacił do miasta czynsz dzierżawny. Można powiedzieć, że sprawę zbagatelizowała. Od tamtej pory klienci „Biedronki” zostawiają swoje auta na miejskim parkingu, robią zakupy w dyskoncie, a sieć jest zadowolona, bo nie musi płacić za miejsca postojowe dla swoich klientów.

Obecne władze miasta, jak mówi wiceburmistrz Wojciech Kaczmarczyk, kilkakrotnie występowały do „Jeronimo Martins” z propozycją dzierżawy parkingu, ale spółka nie była zainteresowana podpisaniem umowy. Urzędnicy najwyraźniej nie mają pomysłu, jak wyegzekwować to, co – zdaniem mieszkańców – należy się miastu. Najlepszym dowodem na to jest wypowiedź burmistrza Roberta Kościuka na jednej z ostatnich sesji rady miasta. Podczas dyskusji na temat spadających dochodów w budżecie radny Dariusz Turzyniecki, który był zastępcą burmistrza Jakubca, przekonywał, że jednym z powodów zmniejszających się wpływów w miejskiej kasie jest brak umowy na dzierżawę parkingu z właścicielem „Biedronki”.

Burmistrz Kościuk odpowiedział radnemu, że miasto w ubiegłym roku wystąpiło do „Jeronimo Martins” o kontynuowanie umowy, ale spółka odmówiła. – Mamy związane ręce, bo nie możemy w żaden sposób na tym przedsiębiorcy wymóc opłat z tytułu parkowania tam samochodów. Parking ma być ogólnodostępny dla mieszkańców. Musimy się nad tym problemem pochylić wspólnie, bo ja nie widzę na ten moment rozwiązania – powiedział burmistrz.

Radny Turzyniecki był zaskoczony wypowiedzią burmistrza i przypomniał też, że na jednym z posiedzeń komisji rewizyjnej jej przewodniczący Grzegorz Brodzik sugerował nawet, by wystąpić o ściganie byłej burmistrz Mazurkiewicz za zaniechanie poboru dochodów z majątku miasta. – W ciągu czterech lat to były poważne pieniądze. Ale dalej brniemy w tym kierunku, ta sytuacja jest źle odbierana przez lokalnych przedsiębiorców, prowadzących sklepy spożywcze. Jest to chyba jedyna „Biedronka”, która ma wybudowany parking z miejskich funduszy i z niego korzysta. Nie spotkałem się z taką formą preferencji dla koncernu „Jeronimo Martins” w skali Polski. To jest pewne jedyny przykład w kraju. Uważam i mam takie osobiste doświadczenie z przeszłości, że da się zmusić tę firmę do podpisania umowy. To jest jednak zadanie dla burmistrza i trzeba to jak najszybciej zrobić – mówił radny Turzyniecki. (s)