Biegunka po studniówce

Takiego finału studniówki nie spodziewał się chyba żaden tegoroczny maturzysta z I LO w Chełmie. Kilka osób trafiło na SOR, a ponad setka cierpiała w domowym zaciszu. Sprawę bada teraz sanepid.

Umawiane kilka miesięcy wcześniej terminy u kosmetyczki i fryzjera. Szukanie odpowiedniej kreacji, godzinami przygotowywane stylizacje, makijaż, zdobienie paznokci i kolejne „setki” wypływające z portfeli rodziców. W końcu studniówkę ma się tylko raz w życiu, więc wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Ach, i to czekanie w napięciu na ten pierwszy, wielki bal. Ćwiczenie poloneza, wybór partnera, ba! nawet zamawianie samochodu na wieczór. A na koniec coś takiego…

Ze względu na żałobę narodową po tragicznych wydarzeniach w Gdańsku tegoroczny bal maturzystów z I liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Czernieckiego w Chełmie odbył się nie w sobotę, a w niedzielę (20 stycznia). Młodzież zjawiła się punktualnie. Dziewczyny w pięknych sukniach, uśmiechnięte i podekscytowane. Chłopcy, nieco speszeni niecodziennym wyglądem swoich koleżanek, zerkali na każdą z nich, nie mogąc się już doczekać zabawy. Po polonezie napięcie zeszło i wszyscy zasiedli do stołów, by zjeść ciepłe dania, a potem migiem na parkiet i w tany.

Następnego dnia zmęczeni po całonocnej zabawie maturzyści mieli dzień wolny od szkoły, ale we wtorek (22 stycznia) wielu też nie pojawiło się w szkole. Za to jeden z rodziców powiadomił chełmski sanepid, że najprawdopodobniej doszło do zbiorowego zatrucia. Młodzież po zabawie dostała ostrej biegunki, wymiotowała, miała bóle brzucha (pierwsze objawy pojawiły się zaraz po północy, czyli jeszcze w trakcie studniówki).

Wiadomo też, że trójka maturzystów wylądowała po balu pod kroplówką na SOR-ze. Nikt na szczęście nie musiał zostać na oddziale zakaźnym. W środę zaś wciąż wielu walczyło domowymi sposobami z męczącymi dolegliwościami.

Podejrzenie padło na jedzenie serwowane podczas balu. Inspektorzy z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Chełmie pobrali ze szkoły listy obecnych na zabawie i zaczęli badać sprawę. Ustalono, że na około 450 osób przebywających w noc studniówkową w szkole (włącznie z nauczycielami, ochroną czy DJ-em) 420 było zagrożonych. Początkowo założono, że zatruciu uległo około 200 osób, ale pod koniec tygodnia stanęło na 133 zarażonych (wciąż nie była to ostateczna liczba).

Tradycją jest, że studniówki odbywają się w szkole. Jednak, jak tłumaczy Teresa Kiwińska, dyrektor I LO, to rodzice powołani do komitetu studniówkowego decydują o wszystkich sprawach związanych z organizacją. Oni też wybierają firmę cateringową. W tym roku wybór padł na jedną z najbardziej znanych w mieście i powiecie, aczkolwiek wcześniej nie korzystano z jej usług. Za ciasta odpowiadała z kolei inna firma z regionu, którą wybrali podobno sami dostawcy cateringu.

– Pobraliśmy próbki do analizy zarówno od chorych, jak i pracowników przygotowujących posiłki. Materiał został zebrany m.in. z wody, żywności oraz sprzętu, przy użyciu którego przygotowywano posiłki. Zostanie przebadany pod kątem bakteriologicznym oraz wirusologicznym – mówi Elżbieta Kuryk, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Chełmie.

Wyniki badań poznamy w tym tygodniu. Z właścicielem firmy cateringowej próbowaliśmy się skontaktować, niestety abonent był niedostępny. (pc)