Bił, groził i rzucał psem

„To nie ja, to wódka” – zeznał 38-latek, który od listopada pijany znęcał się nad rodziną. Okładał pięściami partnerkę, dusił i groził jej matce, a na koniec chciał rzucić o ścianę ukochanym yorkiem dzieci.

 

Po ostatnim „wybryku” Mariusza P. (38 lat) kobiety powiedziały „Stop”. W poniedziałek (5 grudnia) zrobiły obdukcję i zgłosiły się na policję.
Jak ustalili śledczy, P. mieszkał wraz z konkubiną, jej matką i dziećmi (4, 8 i 16 lat) w Ignatowie-Kolonii (gm. Kamień). Od końca listopada bez przerwy znęcał się nad kobietami. Notorycznie pijany, maltretował je i groził, że wreszcie zamorduje. Przed zatrzymaniem, po opróżnieniu butelki wódki, wszczął kolejną awanturę. Rzucił się z pięściami i dotkliwie pobił partnerkę oraz matkę swoich dzieci. O mały włos, a mogłoby się to źle skończyć… Kobieta na szczęście zdołała uciec i razem ze swoją matką zamknęły się w drugim pokoju. Drzwi zabarykadowały wersalką i wezwały pomoc. Rozwścieczony 38-latek chwycił też pupila dzieci (małego yorka) i usiłował rzucić nim o ścianę. W ostatniej chwili odebrano mu psa.
Po zatrzymaniu i wytrzeźwieniu oprawca był… zaskoczony całą sytuacją. Nic nie pamiętał. Śledczym powiedział, że to nie on dopuścił się tych wszystkich okropności – to była wódka. Zeznał, że każdy mężczyzna w jego rodzinie miał problem z alkoholem – dziadek pił, ojciec zapił się na śmierć, a on też próbował. Prokurator zawnioskował o areszt dla 38-latka. (pc)