Bitki o rybę

Nad zalewem w Natalinie wędkarze awanturują się o stanowiska. Miejscowi wyganiają przyjezdnych, dochodzi do przepychanek, a nawet rękoczynów – takie skargi zelektryzowały urzędników z gminy Kamień. – Dotarły do mnie sygnały, że osoby z Chełma nie wykupują u nas kart, bo ponoć nasi wędkarze się panoszą – mówi wójt Roman Kandziora. Wędkarze z gminy Kamień przyznają, że konflikty się zdarzały, ale to już przeszłość…

 

Niedawno informowaliśmy w „Nowym Tygodniu”, że urzędnicy z gminy Kamień szukają dzierżawcy zalewu w Natalinie, który przejąłby kwestie związane z wędkowaniem. O sprawie dyskutowano na ostatniej sesji Rady Gminy Kamień, na którą zaproszono miejscowych wędkarzy.
– Mam sygnały, że wąska grupa wędkarzy uzurpuje sobie prawo do stanowisk wędkarskich – stwierdził wójt gminy Kamień Roman Kandziora. – Dochodzi ponoć do wypraszania wędkarzy spoza gminy Kamień i powstają z tego tytułu awantury, przepychanki. Przypominam, że ten zbiornik to mienie gminne. Powinno być wykorzystywane należycie i nie rodzić waśni. Do gminy wpłynęło w ostatnim roku siedem i pół tysiąca złotych ze sprzedaży kart wędkarskich. Ta kwota się zmniejszyła, bo bywały lata, że wynosiła jedenaście tysięcy złotych. Część ludzi więc zrezygnowała z połowu ryb na naszym zbiorniku. Mam sygnały, że osoby z Chełma nie wykupują u nas kart, bo nasi wędkarze się panoszą. Nie mam zastrzeżeń do naszych wędkarzy odnośnie takich kwestii jak koszenie czy sprzątanie. Chodzi o zachowanie. Musimy wypracować jakiś konsensus w tej sprawie.
Obecni na sesji wędkarze bronili swoich racji, zarzekając się, że wcale nie wyganiają przyjezdnych.
– To nie jest tak, że się kogoś na siłę wyprasza – zapewniał jeden z wędkarzy z gminy Kamień. – Skargi przynoszą ci, którym nie pozwalamy jeździć samochodami po wale. Regulamin tego zabrania, podobnie jak spożywania alkoholu. Aby łowić ryby, trzeba najpierw sobie zrobić miejsce, to znaczy wykosić, oczyścić wodę z chwastów. Odkąd zlikwidowano pomosty, jest lepiej, bo każdy musi sobie uporządkować swoje miejsce. Wcześniej było czternaście pomostów, a siedemdziesiąt sprzedanych przepustek, więc dochodziło do konfliktów. Ale już ich nie ma. Jeśli ktoś mówi, że w tym roku były kłótnie to kłamie. Nie chcemy, aby gmina wydzierżawiła zbiornik PZW, bo to my włożyliśmy dużo pracy w to, aby on zaistniał.
Zbigniew Czerwonka, przewodniczący Rady Gminy Kamień, był zdania, że w tej sytuacji lepiej zbiornika w ogóle nie wydzierżawiać. Zaproponował nawet, że aby uniknąć dalszych konfliktów powinno się zabronić tzw. nęcenia. Zwrócono też uwagę, że w ciągu zaledwie dwóch lat sprzedaż kart wędkarskich znacząco spadła i musi być tego jakiś powód.
– Niedawno sprzedawano rocznie siedemdziesiąt osiem przepustek a teraz aż trzydzieści mniej – stwierdził Stocki. – Nie jestem przeciwny, aby zawrzeć dzierżawę z naszymi wędkarzami. Nie może być jednak tak, jak oni twierdzą, że wszyscy są „be”, tylko oni „cacy”.
Zwrócono uwagę, że pięciu wędkarzy było dotąd zwolnionych z opłat za wędkowanie w zamian za to, że dokonywali m.in. kontroli kart u pozostałych wędkarzy. Jeden z sołtysów zasugerował, aby znieść im darmowe przepustki.
Wójt wziął pod uwagę postulaty radnych.
– W takim razie moja propozycja jest taka, aby jednak nie zawierać z nikim dzierżawy, tylko pozostawić zbiornik w całości przy gminie – stwierdził Kandziora. – Powołamy komisję, w skład której wejdą również radni i wspólnie opracujemy nowy regulamin korzystania ze zbiornika, do którego wszyscy wędkarze będą musieli się dostosować. Niech wybiorą spośród siebie pięć osób, które będą miały prawo do kontroli kart. Opłaty za karty wędkarskie będzie można uiszczać w banku. (mo)