Bliżej po śmieci, dalej pod grób

Według radnego Zdzisława Szweda pracownicy odbierający odpady z ulicy Podwalnej dewastują tamtejszy chodnik. Andrzej Roguski, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Chełmie, bronił swoich pracowników w tej kwestii podczas sesji Rady Miasta Chełm. Z ust szefa MPGK-u padła też pewna obietnica pod adresem osób niepełnosprawnych.

Podczas wtorkowej sesji radni zgłosili wyjątkowo dużo interpelacji. Radny Zdzisław Szwed (PiS) emocjonalnie odniósł się do tego, w jaki sposób opróżniane są pojemniki na śmieci ustawione przy ul. Podwalnej, niedaleko wyjścia do chełmskiego muzeum. Stwierdził, że kierowcy śmieciarki łamią zakaz wjazdu i „perfidnie” dewastują chodnik. Do tego zamiast ustawiać pojemniki na utwardzonym placu, to ustawiają je gdzieś obok, w miejscu do tego nie przeznaczonym. Ta wypowiedź wywołała do odpowiedzi Andrzeja Roguskiego, prezesa MPGK w Chełmie. Obiecał porozmawiać ze swoimi pracownikami na ten temat, ale stawał w ich obronie.

– Śmieciarka musi przejechać przez ten chodnik, nie ma innej możliwości – stwierdził prezes Roguski. – Nasi kierowcy mają duży problem, aby podjechać w to miejsce, bo parkuje tam mnóstwo samochodów. Ale uczulimy pracowników.

Podjadą pod grób

Do prezesa Ruguskiego było więcej postulatów. Radna Anna Mirzwa (PO) po raz kolejny zwróciła uwagę na potrzebę utworzenia dodatkowego wejścia na cmentarz komunalny przy ul. Mościckiego. Wskazywała, że obecnie osoby starsze, czy niepełnosprawne muszą obchodzić cały parking, aby dostać się pod bramę, a to dla nich wielki wysiłek. Prezes Roguski stwierdził, że z dodatkowym wyjściem do nekropolii może być problem ze względu na ścieżkę rowerową przylegającą do muru cmentarnego.

– Ta ścieżka utrudnia nam taką inwestycję, a dodatkowo w okolicy trwają jeszcze roboty drogowe, więc musimy poczekać aż one się zakończą – poinformował Roguski. – Ale każda osoba niepełnosprawna, która przyjdzie do biura cmentarza i pokaże naszemu pracownikowi dokument potwierdzający jej niepełnosprawność, dostanie pozwolenie na to, aby samochodem podjechać prawie pod sam grób. (mo)