Boimy się pigułki?

Czy to wina luk w edukacji, czy raczej wyraz obaw przed możliwymi powikłaniami? Jaka nie byłaby jednak tego przyczyna, to ponad połowa aktywnych seksualnie lublinianek nie stosuje żadnej z dostępnych metod antykoncepcji. Nie odbiegamy zresztą pod tym względem od średniej krajowej.


Badania w ramach programu „Zdrowa ONA” przeprowadziła agencja SW Research, konfrontując je z raportem „Contraception Atlas 2019” , wskazującym na pogarszający się w Polsce przeciętny dostęp do antykoncepcji oraz spadek wiedzy na temat jej stosowania.

Wolimy naturalnie?

Oprócz niewiedzy i luk w informacji najczęściej decyduje czynnik świadomości. – Część respondentek może również nie stosować antykoncepcji ze względu na liczenie na łut szczęścia oraz skrępowanie w mówieniu o swoich potrzebach, obawę przed zapytaniem partnera o stosowane zabezpieczenie lub poczucie zawstydzenia w rozmowie z lekarzem na tematy związane z seksualnością – zwraca uwagę Izabela Jąderek, psycholog, seksuolog, psychoterapeuta, ekspert programu „Zdrowa ONA”.

Porównanie skuteczności poszczególnych metod antykoncepcji określa się za pomocą wskaźnika Pearla, który informuje ile ze stu kobiet stosujących daną metodę przez rok zaszło w ciążę. Im wskaźnik jest niższy, tym metoda jest skuteczniejsza. I tak, według wskaźnika Pearla, za najskuteczniejszą uznaje się antykoncepcję hormonalną ze średnim wskaźnikiem 0,2-0,5. Z kolei za najmniej skuteczne uważane są tzw. metody naturalne, których wskaźnik Pearla szacuje się na 0,2 do nawet 12.

Tymczasem, jak wynika z badania przeprowadzonego w ramach programu „Zdrowa ONA”, odsetek Polek stosujących obie metody jest bardzo zbliżony – jedynie 16 proc. Polek stosuje antykoncepcję hormonalną, zaś 15,1 proc. preferuje naturalne metody antykoncepcji, takie jak np. kalendarzyk czy obserwacja własnego ciała. – Stosowanie metody antykoncepcji dopasowanej do potrzeb kobiet i aktualnej sytuacji życiowej może bowiem podnosić poczucie bezpieczeństwa i dawać jej poczucie wpływu na własne życie – dodaje Izabela Jąderek.

…a co z chęciami?

Badania sprawdzały nie tylko stosunek lublinianek do antykoncepcji, ale i do… samego stosunku. Mówiąc naukowo – interesowano się libido respondentek. – Na libido, czyli instynkt, dzięki któremu mamy ochotę na zbliżenie seksualne, wpływ ma wiele czynników, zarówno wewnętrznych (zdrowotnych, hormonalnych), jak i zewnętrznych (stres, przemęczenie). Tymczasem wiele kobiet w dalszym ciągu za jeden z czynników warunkujących poziom libido uważa stosowanie antykoncepcji hormonalnej – tłumaczy doktor Jąderek. Mówiąc prościej – panie boją się, że stosowanie środków tego typu zmniejszy ich ochotę na seks albo nawet rzeczywiście tak to odczuwają.

Tymczasem nie całkiem i nie zawsze musi być to prawda. – Obecnie mamy dostęp do wielu różnych rodzajów tabletek antykoncepcyjnych, również tych mających w swoim składzie octan chlormadinonu, który (jak wskazują liczne badania) korzystnie wpływa na poziom libido. Jeśli obawiamy się, że antykoncepcja hormonalna wpłynie negatywnie na nasz popęd seksualny, powiedzmy o tym lekarzowi.

Jego wiedza i doświadczenie najlepiej pozwolą na dobranie metody odpowiedniej do naszych potrzeb – komentuje prof. dr hab. n. med. Violetta Skrzypulec-Plinta, ekspert programu „Zdrowa ONA”. To właśnie indywidualna rozmowa z lekarzem jest jednym z kluczowych czynników pozwalających na odpowiednie dopasowanie skutecznej i satysfakcjonującej metody antykoncepcji. Niezwykle ważna jest również otwarta komunikacja z partnerem. TAK