Brat walczył do końca

SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY – BRAT SIENNICA N. 3:3 (2:0)
1:0 – Głowacki (30), 2:0 – Głowacki (33), 2:1 – Suduł (48), 2:2 – P. Szadura (49), 3:2 – Adamiec (60), 3:3 – Arnold Kister (65 wolny).


SPARTA: Podlipny – Kasperek, Bodys, Kiejda, Rutkowski, Wołos, Adamiec, Głowacki, Martyn (70 Oleksiejuk), Wójcik (60 Rossa), Barabasz. Trener – Bartosz Bodys.

BRAT: Pypa – Ignaciuk, Szczepaniuk, Nowicki (75 Kalisiewicz), Suduł, Arnold Kister, Urbański, Arkadiusz Kister, P. Szaudra, Wędzina, Kniażuk (82 Zdunek). Trener – Andrzej Ignaciuk.

Ależ emocje w meczu pierwszej z drugą drużyną chełmskiej okręgówki! Do przerwy lider, Sparta, prowadził już z Bratem 2:0 i wydawało się, że wygra kolejny mecz. Bohaterem gospodarzy, jak zwykle był Andrzej Głowacki. – Najpierw strzelił gola w zamieszaniu podbramkowym, potem wykorzystał dobre podanie od Martyna – mówi Robert Szokaluk, prezes Sparty. – Wydawało się, że mecz mamy pod kontrolą. Tym bardziej, że w spojenie słupka z poprzeczką trafił Rutkowski. Mieliśmy też poprzeczkę – dodaje. W drugiej połowie goście pokazali jednak charakter.

– Już do przerwy graliśmy nieźle, więc do końca wierzyłem w nasz zespół – mówi Stanisław Lubaś, prezes drużyny z Siennicy Nadolnej. Po zmianie stron Brat w dwie minuty odrobił straty. Najpierw świetne podanie od Arnolda Kistera strzałem z bliska wykorzystał Sebastian Suduł, a po chwili Paweł Szadura mocnym uderzeniem pod poprzeczkę z ok. 15 m (po podaniu od Urbańskiego) pokonał Podlipnego. Po dwóch ciosach Sparta jeszcze raz zdołała wyjść na prowadzenie. W 60 min. ładną akcję gospodarzy skutecznie zamknął Mateusz Adamiec.

Gola meczu zdobył jednak Arnold Kister i było to trafienie na 3:3 dla gości. – „Arni” pięknie przymierzył z rzutu wolnego z ok. 25 metrów. Bramkarz nie miał szans – opowiada Mariusz Korszun z Brata Cukrownik. W doliczonym czasie gry doszło do kontrowersji. – Andrzej Głowacki dostał piłkę i znalazł się w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem Brata. Pewnie byłoby 4:3, ale sędzia Pukas dopatrzył się spalonego. Moim zdaniem popełnił błąd, bo Głowacki przejął piłkę zagraną od przeciwnika – ocenia prezes Szokaluk. – Spalony był i tyle – ripostuje Korszun. kg

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here