Brat wciąż walczy…

HETMAN ŻÓŁKIEWKA – BRAT SIENNICA NADOLNA 2:4 (1:2)


1:0 – Małek (9 karny), 1:1 – Arnold Kister (28), 1:2 – Pachuta (38), 1:3 – Kalisiewicz (48), 1:4 – Arnold Kister (55), 2:4 – Więckowski (70).

HETMAN: Ścibak – Widz (50 Pawelec), Dąbrowski, Zielonka, Goś, Krzysztoń, Kapłon, Więckowski, Małek, Basiak (68 Prus), Sawicki. Trener – Piotr Kapłon.

BRAT: Pypa – Pachuta, Ignaciuk (72 Aleksander Urbański), Adam Urbański (59 K. Szadura), Szczepaniuk, Arkadiusz Kister (72 D. Jopek), Kniażuk, Arnold Kister (74 Malinowski), P. Szadura, Suduł, Kalisiewicz (72 Nowicki). Trener – Andrzej Ignaciuk.

Czerwona kartka: Goś (H) w 20 min. za faul.

Dobry mecz obejrzeli kibice w Żółkiewce. Hetman od 9 min. prowadził niespodziewanie po rzucie karnym wykorzystanym przez Małka i grał całkiem niezłe zawody. – Wiedzieliśmy, że Brat jest lepszy piłkarsko i nastawiliśmy się na grę z kontry. Wszystko dobrze funkcjonowało do 20 min., kiedy Goś wyleciał z boiska z czerwoną kartką – mówi Artur Koprucha z Hetmana Żółkiewka. Goście, którzy wciąż mają szansę na triumf w okręgówce, szybko wykorzystali grę w przewadze.

Przeprowadzili kilka koronkowych akcji, po których jeszcze przed przerwą na listę strzelców wpisali się Arnold Kister i Pachuta. Szczególnie ładny był gol tego drugiego, soczysty strzał z 16 m pod poprzeczkę. Bramka Kalisiewicza, strzelona zaraz po przerwie, rozwiała nadzieje gospodarzy na korzystny rezultat. Mało tego w 55 min. było już 1:4 po kolejnej świetnej akcji Arnolda Kistera. – Graliśmy ambitnie, walczyliśmy, ale na Brata to był za mało. Goście po prostu byli lepsi – podsumowuje A. Koprucha. (kg)