Brudna kampania czy brudna woda?

– To niedorzeczne! Nieopodal ujęcia wody pitnej „Bariera” przetrzymywane są hałdy odpadów – alarmowali już jakiś czas temu chełmianie. Na finiszu kampanii samorządowej ten temat podchwycili politycy PiS i przekonują, że mamy powody do obaw. Prezydent Agata Fisz odpowiada: – To kolejny brudny atak w kampanii i próba straszenia mieszkańców.

Strach ma wielkie oczy? Być może. Ale trudno się dziwić mieszkańcom Chełma, którzy żądają informacji, czy składowisko odpadów zlokalizowane nieopodal ujęcia wody pitnej stwarza jakieś zagrożenie. Mowa o ujęciu „Bariera”, z którego zasilana jest większa część chełmskich wodociągów.

– A w bezpośredniej odległości od tego ujęcia – ok. 100-150 metrów, znajduje się wysypisko śmieci, które magazynuje firma przetwarzająca je na paliwo alternatywne. Kto pozwolił, aby taką działalność ulokować w tym miejscu? – pytał podczas rady osiedla Rejowiecka jeden z mieszkańców. Do tej sprawy odniósł się obecny na zebraniu wiceprezydent Chełma Józef Górny, który zapewniał, że możemy spać – a właściwie pić – spokojnie. Równocześnie długo opowiadał o tym, jak bardzo Chełm jest zabezpieczony na okoliczność ewentualnego skażenia wody.

Temat jednak nie ucichł, ale z biegiem kampanii wyborczej przybierał na sile. Podczas poniedziałkowej (8 października) konferencji prasowej polityków Prawa i Sprawiedliwości poruszył go miejski radny i kandydat do sejmiki województwa lubelskiego – Zdzisław Szwed.

– Zakład przetwarzania odpadów na paliwa alternatywne magazynuje na podłożu betonowanym – ale popękanym – potężne ilości odpadów. Bardzo możliwe, że są jakieś przesiąki do wody, którą wszyscy pijemy. I to nas bardzo niepokoi – mówił.

A kilka dni później, podczas debaty emitowanej w telewizji publicznej, do sprawy nawiązał Jakub Banaszek, kandydat PiS na prezydenta Chełma. I zacytował fragment pisma skierowanego przez Urząd Miasta do MPGK w ubiegłym roku: „Nie jest możliwe jednoznaczne stwierdzenie negatywnego wpływu magazynowania odpadów półproduktu na placu magazynowym na jakość wody ujęcia Bariera”. Pod tym pismem podpisała się Irena Żółkiewska, dyrektor wydziału ochrony środowiska w chełmskim magistracie.

– To zdanie wyrwane z kontekstu – twierdzi dyrektor. Bo w piśmie pojawić się miały także informacje, że zakład otrzymał pozwolenie, spełnia środowiskowe uwarunkowania i wszelkie przepisy. I. Żółkiewska zapewnia równocześnie, że dla magistratu ważniejsza jest jakość wód niż interes przedsiębiorcy. Wiec w sytuacji, gdyby istniało rzeczywiste zagrożenie, podjęliby stosowne kroki. Agata Fisz przekonuje natomiast, że jest on nieustannie monitorowany przez służby miejskie jak i wojewódzkie. – Ostatnia kontrola została przeprowadzona na przełomie czerwca i lipca przez Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska Delegatura w Chełmie. Zakład jest pod stałą kontrolą służb ochrony środowiska i stanowczo stwierdzam, że mieszkańcom nic nie zagraża. Prowadzone są także badania jakości wody – zapewnia prezydent i dodaje: – Przywoływanie tego tematu przez pana Jakuba Banaszka jest w moim odczuciu niczym innym jak kolejnym brudnym atakiem w kampanii i próbą straszenia mieszkańców.

Na stronie internetowej przedsiębiorstwa widnieje pozwolenie zintegrowane z marca 2016 roku wydane z upoważnienia prezydenta miasta Chełm, którą – jak czytamy – zostało wydane po przeprowadzeniu oceny oddziaływania na środowisko i pozwala na odzysk odpadów innych niż niebezpieczne. Wydajność eksploatowanej linii technologicznej wynosi 15 ton na godzinę, a przy założeniu dwuzmianowej pracy 240 ton na dobę i 60 000 ton w skali roku. (mg, fot. archiwum)