Budka bez granic

• Był pan jurorem i gościem zeszłorocznego Sufler Rock Festiwalu. Jak pan ocenia to muzyczne wydarzenie?
– W tym roku odbędzie się druga edycja festiwalu, więc na tym etapie trudno oceniać coś, co jeszcze nie ma swojej tradycji. Natomiast moje pierwsze wrażenia były bardzo miłe, bo jest to festiwal poświęcony muzyce Budki Suflera, zespołu, który 40 lat współtworzyłem i który był najpiękniejszym wydarzeniem muzycznym w moim życiu.
• Jaki poziom prezentowały zespoły, które zgłosiły się do konkursu i jak poradziły sobie z utworami Budki Suflera?
– W jury był również Mietek Jurecki, wieloletni basista Budki. Wysłuchaliśmy kilkunastu wykonawców, którzy różnie odgrywali swoje role. Wielkie wrażenie zrobił na nas duet w bardzo oryginalny sposób podchodzący do utworów Budki Suflera (mowa o zespole „Strzyga” – przyp.red.). Młodzi muzycy otrzymali zaproszenie na tegoroczny festiwal Solo Życia, który w Lublinie organizuje Mietek Jurecki. Generalnie poziom był bardzo wysoki, choć w trakcie festiwalu mój obiektywizm zanikał z powodu emocji, bo przecież nie było to wydarzenie poświęcone piosence turystycznej czy harcerskiej, ale muzyce Budki Suflera.
• Można powiedzieć, że Sufler Rock Festiwal został stworzony przez fanów Budki Suflera…
– Festiwal powstał z inicjatywy Łukasza Ściebiorowskiego, czyli „Magistra” (szefa fanclubu „Budki Suflera” – przyp.red.). To on był osobą, która starała się o organizację tego wydarzenia. Ale stoi za nim również dyrektor Ośrodka Kultury „Andaluzja” w Piekarach Śląskich, Piotr Zalewski. Jest to postać niezwykła, wielki meloman, zupełnie zakręcony, a nawet „stuknięty” na punkcie dobrej muzyki. Przy tym wielki profesjonalista, który mimo że dysponuje ograniczonymi środkami i skromnym budynkiem potrafi zarażać innych swoim entuzjazmem do tego stopnia, że przyjeżdżają do niego prawdziwe światowe muzyczne gwiazdy.

• Organizatorzy tłumaczą, że zadaniem festiwalu jest promowanie dobrej muzyki rockowej, a trudno o lepszą niż ta, którą przez lata tworzyli muzycy Budki Suflera…
– Jako Budka Suflera graliśmy intensywnie i odważnie przez 40 lat. Nie mieliśmy wielkich come back’ów, bo i nigdy nie opuściliśmy sceny. Mieliśmy także odwagę po tych latach powiedzieć do widzenia. Dlatego uważam, że ten festiwal ma prawo funkcjonować, a młodzi ludzie nadadzą temu, co graliśmy, nowy wymiar. Trzymam kciuki i bardzo bym chciał, żeby ten festiwal wypracował sobie swoją tradycję. Pewnie z roku na rok będzie można o nim coraz więcej powiedzieć.
• Nie było propozycji, żeby może taki festiwal powstał jednak w Lublinie, mieście, z którym zespół był najbardziej związany?
– Festiwal spowodowali ludzie, którzy w Piekarach Śląskich mieszkają. Oczywiście, jeśli miałbym czas i energię, to pewnie dałoby się w Lublinie zorganizować np. festiwal beatlesowski, choć zespół nie ma żadnych związków z tym miastem. W tym właśnie przejawia się całe piękno i oryginalność przekazu muzycznego, który wcale nie musi się odnosić do jakiś korzeni i związków z konkretnym miejscem. Sufler Rock Festiwal w Piekarach Śląskich powołali do istnienia zwykli ludzie i tam powinien on żyć i się rozwijać.
Dziękuję za rozmowę
Agnieszka Kalinowska