Budżet z odciskiem poprzedników

Nieco ponad 88 mln zł dochodów, ponad 98 mln zł wydatków i 10-milionowy deficyt, pokryty z kredytów i pożyczek – tak przedstawiają się główne liczby budżetu powiatu świdnickiego na 2020 rok, przyjętego głosami radnych PiS, ŚWS i KO przy dwóch głosach wstrzymujących się radnych PSL.


Sesja budżetowa odbyła się w przedświąteczny poniedziałek, 23 grudnia. Bynajmniej nie przebiegała jednak w świątecznej atmosferze. Podczas prezentacji założeń budżetu i dyskusji poprzedzającej głosowanie nie obyło się bez wzajemnych rozliczeń, oskarżeń i wzajemnych uszczypliwości. Zdaniem obecnych władz powiatu budżet na 2020 rok mógłby być jeszcze lepszy i mieć mniejszy deficyt, gdyby rządząca powiatem w latach 2014-2018 obecna opozycja nie roztrwoniła przejętej nadwyżki budżetowej i nie zostawiła po sobie wielomilionowych zobowiązań, które teraz trzeba spłacać.

– Pamiętajmy, że w 2014 rok, kiedy kończyła się kadencja starosty Mirosława Króla (PiS) i skarbnik Moniki Rycerz, budżet powiatu miał nadwyżkę w wysokości około 7,5 miliona złotych i jeszcze przez dwa kolejne lata deficyt był pokrywany z tej nadwyżki. Powiat wszedł w zadłużenie dopiero w 2018 roku, gdy przyszło do płacenia za pomysły wyborcze panów: ówczesnego starosty Dariusza Kołodziejczyka (PSL), Waldemara Białowąsa (KO) i Jakuba Osiny (ŚWS) – mówił starosta Łukasz Reszka (PiS), prezentując założenia nowego budżetu. – Przewiduje się, że na koniec roku 2020 powiat będzie posiadał zobowiązania z tytułu zaciągniętych kredytów długoterminowych w sumie na ponad 21 mln zł, z czego 7 mln to te pochodzące z 2018 roku, 12 mln zł z 2019 roku, które wynikały jednak jeszcze z działań poprzedniego zarządu, a tylko 3,5 mln zł to zobowiązania planowane do zaciągnięcia w 2020 roku – wyliczał Reszka.

Starosta podkreślał, że mimo konieczności spłaty długów udało się przygotować budżet, który kładzie nacisk na wydatki inwestycje, a biorąc pod uwagę ich skalę, zaplanowany deficyt jest relatywnie niewielki dzięki wykorzystaniu środków zewnętrznych i wprowadzeniu zasady współfinansowania powiatowych inwestycji przez gminy, na terenie których są one realizowane. – To model, który już sprawdził się we współpracy z gminami Świdnik i Mełgiew. Teraz dołączą do tego Trawniki, a mam nadzieję, że wkrótce zrobią to również Piaski i Rybczewice – mówił starosta Reszka, apelując do radnych o poparcie uchwały budżetowej.

Poprzedzającą głosowanie dyskusję otworzył radny Grzegorz Osajkowski (PSL), zwracając uwagę, że w projekcie nie ma zapisanych praktycznie żadnych inwestycji z terenu gmin Piaski, Rybczewice i Trawniki, stąd on jako radny reprezentujący wyborców właśnie z tych gmin, takiego budżetu nie poprze. – Jeśli jednak zapewnienia starosty o tym, iż w trakcie roku budżetowego mogą się pojawić zadania inwestycyjne w gminach Piaski, Rybczewice, czy Trawniki, pragnę zapewnić, iż zawsze w takim przypadku zagłosuję za – zapowiedział Osajkowski.

„Świąteczne” złośliwości

Z kolei radny Jakub Osina (ŚWS) nawiązał do wypowiedzi starosty dotyczącej odpowiedzialności poprzedniego zarządu za zadłużenie powiatu i deficyt budżetu na 2020 rok.

– Zacznijmy od tej mitycznej nadwyżki – 7,5 mln zł. Dlaczego mówię o mitycznej? A to, dlatego, że jak sobie przypomnimy, duża jej cześć była owocem źle naliczanej subwencji oświatowej i trzeba było ją zwrócić – stwierdził Osina, który w latach 2014-2018 zasiadał w zarządzie powiatu. – Z kolei patrząc na budżet na 2020 rok, można stwierdzić, że obecnemu zarządowi brakuje pomysłów, bo planowane główne inwestycje to pomysły poprzedniego zarządu, czyli np. III etap przebudowy ul. Racławickiej w Świdniku i budowa mostu w Trawnikach, ale najważniejsze, że jak widać starosta zgodził się w końcu ze mną, że zaciąganie kredytów na powiatowe inwestycje, które służą dobrze mieszkańcom, jest wskazane i chlubne. Dlatego pozytywnie odpowiem na ten „apelik” starosty i poprę ten budżet, gdyż jest on rzeczywiście dobrą kontynuacją pomysłów z poprzedniej kadencji. A to, że trochę podnosimy deficyt, to tak naprawdę nic złego się nie dzieje. Będę trzymał kciuki, żeby plan został wykonany – zadeklarował Osina.

Docinki radnego spotkały się z repliką, notabene mało elegancką, ze strony Radosława Brzózki, członka obecnego zarządu powiatu, odpowiedzialnego w nim m.in. za sprawy oświaty.

– Już za kilkanaście godzin nawet zwierzęta będą mówić ludzkim głosem, więc bardzo ubolewam nad tym, że radny Osina w ten nurt jakoś nie chce się wpisać. Nie będę rozstrzygał, czy mamy do czynienia z kłamstwem, czy z demonstracją żenującej ignorancji, bo nie mam daru proroczego. Jeśli radny mówi o sprawie subwencji oświatowej z minionych lat, to rzeczywiście powiat musiał w jakimś wymiarze ją zwrócić, ale to zjawisko dotyczyło samorządów w całej Polsce. Wynikało ono z dwóch rzeczy: nieprecyzyjnych odgórnie ustalonych procedur oraz błędów dyrektorów szkół, którzy nie podali właściwych danych do systemu informacji oświatowej – ripostował Radosław Brzózka.

– Z tego, co się orientuję, subwencja, którą powiat musiał zwrócić, to ok 2 mln zł, a nadwyżka budżetowa była o wiele wyższa – wtrącił się do dyskusji Andrzej Mańka (PiS), przewodniczący rady powiatu, a kropkę nad „i” w sprawie nadwyżki postanowił postawić sam starosta.

– Nadwyżka na koniec 2014 roku wynosiła 7,5 mln zł, a w 2015 roku – 1,5 mln zł, więc mamy już 9 mln zł. Załóżmy, że to, co radny Osina mówił o konieczność zwrotu części subwencji, jest prawdą, to i tak ciągle pozostaje ponad 6 mln zł nadwyżki. Dzięki niej do 2017 roku nie było potrzeby zaciągania kredytu i można było przejadać wszystko to, co było odłożone – przekonywał Ł. Reszka, który przy okazji zarzucił jeszcze poprzednikom, że i same inwestycje, które realizowali, były nieprzemyślane.

Racławicka „od tyłu”?

Jako przykład podał podzieloną na trzy etapy przebudowę ulicy Racławickiej w Świdniku. – Przebudowę rozpoczęto „od tyłu”. Najpierw należało zabrać się za przebudowę najbardziej zdegradowanych fragmentów Racławickiej i łączących się z nią ulic, czyli zacząć od ul. Maczka i Armii Krajowej i dopiero iść Racławicką w kierunku ronda z helikopterem, gdzie ulica nie była w tak złym stanie, a nie odwrotnie – wskazywał Reszka. – Dzisiaj zarząd zastanawiałby się nad tym, czy w ogóle niezbędny jest remont samej ulicy Racławickiej, czy może warto te środki przeznaczyć na zupełnie inne działania. Zostaliśmy postawieni przed faktem działań, których wy dokonaliście, robiąc to pod wybory – zarzucał starosta.

Ad vocem głos zabrał radny Osina.

– W kwestii ul. Racławickiej chciałbym przypomnieć, że w ramach konkursów na dofinansowanie inwestycji drogowych jest punktacja. Jednym z kryteriów jest nawiązanie do innych inwestycji, które zostały sfinansowane z funduszy unijnych. Tak się składa, że w 2017 roku, gdy składaliśmy wniosek, ten odcinek ulicy Racławickiej zdobył punkty właśnie za owo nawiązanie do wyremontowanej Al. Lotników Polskich, a ul. Maczka nie, bo ona je mogła otrzymać dopiero, gdy został zrealizowany drugi etap i teraz dzięki temu możecie realizować trzeci.

Nie będę kłócił się, czy była to niezwykle potrzebna inwestycja, jednakże ona jest i tego mieszkańcom na szczęście już nie zabierzecie. Możecie zabrać co najwyżej miejsca parkingowe i przejścia dla pieszych – nie powstrzymał się od uszczypliwości Osina, nawiązując do ostatniego zamknięcia jednego z przejść dla pieszych przez ul. Racławicką. – A co do mówienia przez zwierzęta ludzkim głosem, to mam ponad 40 lat, więc już w to nie wierzę, choć może niektórzy na tej sali i w tej radzie w to wierzą. Wyciągając gałązkę oliwną do obecnego zarządu, będę głosował za przyjęciem budżetu dobrych pomysłów poprzedniej kadencji – nie omieszkał na koniec odnieść się do wypowiedzi radnego Brzózki.

W odpowiedzi starosta Reszka wytknął mu niewiedzę. – Chciałbym poinformować pana, że fundusze na remont kolejnych etapów ulicy Racławickiej to nie środki unijne, a dawna tzw. „schetynówka”, a dzisiejszy Fundusz Dróg Samorządowych. Są to tylko środki krajowe pochodzące w 100% z budżetu państwa – pouczył radnego starosta.

Do sprawy przebudowy ul. Racławickiej odniósł się również przewodniczący A. Mańka.

– Powtarzaliśmy to jeszcze w poprzedniej kadencji, że nie jest problemem to, że bierze się kredyt, tylko to, że był on zaciągnięty w ostatnim roku waszej kadencji z płatnościami, które przypadły już na lata następne. W dużym stopniu determinuje to również możliwości budżetowe i inwestycyjne obecnego zarządu i kształt budżetu na 2020 rok. Nie zgadzamy się również z kolejnością realizowania inwestycji szczególnie w Świdniku, bo ul. Racławicka nie była priorytetem, bo wystarczało zlikwidować przyczyny niebezpieczeństwa dla pieszych. Teraz droga jest wyremontowana, a przyczyny zostały – stwierdził Mańka.

Co z terenem?

W dyskusji powracał również wątek, poruszony przez Grzegorza Osajkowskiego braku w budżecie na 2020 rok inwestycji w gminach Piaski, Rybczewice i Trawniki. Z taką oceną nie zgadzał się wicestarosta Bartłomiej Pejo, który wskazywał, że w budżecie są przewidziane inwestycje w gminie Trawniki, a zadania z pozostałych gmina wciąż mają szansę się w nim znaleźć. – Budżet w trakcie roku może być zmieniany. Dlatego już na początku roku zaplanowaliśmy spotkania z przedstawicielami wszystkich gmin powiatu świdnickiego. Będziemy rozmawiać o priorytetach inwestycyjnych, by móc je wprowadzić do budżetu i realizować, ale zgodnie z zasadą partycypacji gmin w kosztach inwestycji, która jest naszym pomysłem i dobrym rozwiązaniem – mówił Pejo.

Nie rozwiało to jednak wątpliwości radnego z Piask Marcina Najdy (PSL). – Podzielam zdanie radnego Osajkowskiego i bardzo ubolewam, że w okręgu wyborczym nr 3, który reprezentujemy, niewiele jest zaplanowane, a praktycznie nic. Wśród rządzących też są osoby z tego okręgu, więc dziwię im się, że nie walczyli o takie inwestycje. A planowane spotkania z przedstawicielami gmin, myślę, że odbędą się za późno, bo o budżecie rozmawiamy dziś i dziś nad nim głosujemy – mówił Marcin Najda (PSL).

– Na nic nie jest to za późno. Mamy 200 tys. zł w budżecie na dokumentacje projektową i jest też rezerwa, która może być na ten cel przeznaczona. Jedyną gminą, w której nic się nie dzieje, jeśli chodzi o inwestycje, to Rybczewice, ale wierzę w to, że podczas spotkania z panią wójt uda się ustalić priorytety inwestycyjne. Warunkiem jest tylko udział finansowy gmin w tych inwestycyjna – przekonywał starosta Reszka.

Nie zapominajmy o oświacie

– Dużo mówimy o inwestycjach, kredytach, a kredyty trzeba spłacać, np. poprzez zwiększanie dochodów własnych albo przez ograniczenie wydatków bieżących. Jednym z takich wydatków jest oświata. Musimy pamiętać, że oświata jest niedoinwestowania, wynagrodzenia nauczycieli słusznie rosną, co też trzeba z czegoś finansować. Nie wyobrażam sobie, aby wydatki oświatowe malały, a wiemy, że subwencja oświatowa też nie wystarcza na sfinansowanie oświaty, a wszystkim nam zależy, by nasza oświata miała wysoki poziom. Jak państwo z zarządu oceniacie sytuację oświatową – wydatki, nakłady, czy możemy spokojnie patrzeć w przyszłość w kontekście kredytów? – pytał radny Tomasz Szydło (PiS).

Odpowiedzi udzielił mu Radosław Brzózka. – Kluczową kwestią jest efektywność wykorzystywania środków, których jak wiadomo niemałą pulę stanowi subwencja oświatowa. Jeżeli prowadzi się nieprzemyślaną politykę, nie robi skrupulatnej analiz wydatków, to problem narasta. Tak było rzeczywiście przez minione cztery lata co jeszcze doświadczają nasze szkoły. Wykonujemy dużą pracę porządkującą sposób organizacji szkół i oddziałów, ale te porządki mogą dotyczyć w przeważającej mierze jedynie oddziałów klas pierwszych, a skutki niegospodarności w klasach wyższych trwają. Sposób wydawania pieniędzy na oświatę w naszym powiecie dopiero po kilku latach dociągnie do standardów najlepszych samorządów – tłumaczył Brzózka.

Na tym dyskusja nad budżetem się zakończyła i radni przystąpili do głosowania. Budżet został przyjęty głosami jedenastu radnych Prawa i Sprawiedliwości, jednej radnej z Razem dla Powiatu, dwójki ze Świdnik Wspólna Sprawa i dwójki z Koalicji Obywatelskiej przy dwóch głosach wstrzymujących się radnych Marcina Najdy i Grzegorza Osajkowskiego (obaj PSL). Dariusza Kołodziejczyka, obecnie radnego, a w latach 2014-18 starosty powiatu, nie było na sesji. JN

Liczby i inwestycje

Przyjęty budżet powiatu świdnickiego na 2020 rok zakłada następujące inwestycje drogowe:

Budowa ciągu pieszego przy drodze powiatowej nr 2026L Łysołaje-Pełczyn w m. Bonów II etap – 150 000,00 zł, budowa odcinka drogi powiatowej nr 2119L Biskupice-Trawniki II etap – 935 349,59 zł, przebudowa drogi powiatowej nr 2100L Łuszczów-Janowice – 5 154 615,60 zł, przebudowa drogi powiatowej nr 2108L Lublin-Kalinówka – 1 835 687,14 zł, przebudowa drogi powiatowej nr 2133L ul. Gen. S. Maczka i ul. Armii Krajowej w Świdniku – 3 871 517,46 zł (tzw. III etap przebudowy ul. Racławickiej), przebudowa mostu nad rzeką Giełczew w ciągu drogi powiatowej nr 2118L Biskupice-Fajsławice wraz z dojazdami w miejscowości Biskupice, gm. Trawniki – 3 650 000,00 zł, opracowanie dokumentacji projektowych pod kątem realizacji przyszłych inwestycji – 200 000,00 zł.

Wśród zaplanowanych wydatków majątkowych znalazły się też środki na dofinansowanie zakupu samochodu dla Komendy Powiatowej Policji w Świdniku w kwocie 25 000 zł i dotacja celowa dla Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Świdniku – 300 000 zł.

W projekcie budżetu uwzględniono też rezerwę elową na kwotę 500 tys. zł, z czego 200 tys. zł – zarządzanie kryzysowe, 100 tys. zł – zadania własne z zakresu edukacji, 200 tys. zł – realizacja programów finansowanych z Unii Europejskiej.

Największe dochody powiatu pochodzić będą z subwencji oświatowej – ok. 24,6 mln zł oraz wpływów z udziału w podatku dochodowym od osób fizycznych – ponad 16 mln zł.