Bum! I spadł na nich deszcz pieniędzy

W środę ulicą Abramowicką w Lublinie wstrząsnęła potężna eksplozja. Z bankomatu zostały strzępy, a w powietrzu fruwały banknoty. Rabusie zaczęli zbierać pieniądze i nagle stanęli jak wryci. Z ukrycia wyskoczyli uzbrojeni po zęby policjanci.
Śledczy od dłuższego czasu mieli na oku dwóch radomskich oprychów, którzy zajmowali się okradaniem bankomatów. Używali do tego gazu, który wpuszczali do urządzenia, a następnie zdalnie wywoływali iskrę. Po wybuchu szybko sprzątali pieniądze i rzucali się do ucieczki, zanim na miejsce docierała ochrona i wszystkie służby.
Ostatnio zawitali do Lublina i też liczyli, że „robota” pójdzie im jak po maśle. Wybrali automatycznego kasjera na uboczu. Ich łupem mogło paść aż 339 tys. zł. Złodzieje jednak obeszli się smakiem. Zaskoczyła ich  błyskawiczna akcja policjantów. Nie wiedzieli, że są obserwowani przez policyjnych wywiadowców.
Zgubiło ich to, że na swój skok przyjechali kradzionym w Lublinie volkswagenem.
42- i 34-latek zostali doprowadzeni do Prokuratury Okręgowej w Radomiu. Podejrzani Norbert W. i Piotr P. usłyszeli zarzuty. Mężczyźni przyznali się do winy.
Jak uważają policjanci, ci sami przestępcy mogą mieć związek z podobną próbą ataku na bankomat w Radomiu. W styczniu wysadzili urządzenie, ale także nie udało im się zrabować gotówki. Niewykluczone, że ta sama szajka działała też wcześniej w Lublinie. W grudniu przy ul. Ametystowej także wysadzono bankomat.
Sprawcy trafili do aresztu. Grozi im do 10 lat więzienia. LL