Burmistrz domaga się kasy

– To absurd, żeby w Świdniku nie można było kupić biletu na pociąg – uważają mieszkańcy miasta. Kasy nie ma przy żadnej z dwóch stacji. Władze miasta zamierzają interweniować.


Przed tygodniem pisaliśmy o tym, że mieszkańcy Świdnika na żadnej z dwóch stacji kolejowych nie mogą kupić biletów. Odkąd zamknięto kasę na dworcu Świdnik-Miasto, można je nabyć tylko przez internet, u konduktora w pociągu albo w kasie w Lublinie.
Przewozy Regionalne tłumaczą, że agent, który prowadził kasę w Świdniku, zrezygnował, bo się mu nie opłacało. Szukano jego następcy, ale bez skutku, choć jak zapewniono nas w PKP, gdyby pojawił się chętny, spółka na pewno rozważyłaby ogłoszenie kolejnego, trzeciego już przetargu na prowadzenie kasy.
– To jest absurd, żeby w niemałym przecież mieście, jakim jest Świdnik, nie można było kupić biletu na pociąg – uważają świdniczanie. – Z takim podejściem do klienta PKP nie zajdzie daleko. Nic dziwnego, że ludzie chętniej podróżują busami.
Zapytaliśmy w ratuszu, czy miasto zamierza podjąć w tej sprawie jakąś interwencję. Jak poinformował nas Karol Łukasik, rzecznik urzędu, burmistrz Waldemar Jakson przygotował już pismo do zarządu PKP o uruchomienie kasy biletowej. (w)