Być w zgodzie z sobą i nie udawać kogoś innego

* Jakie najważniejsze wydarzenia – z punktu widzenia Księdza – miały miejsce podczas tych minionych lat kapłaństwa?
– Na pewno moment, gdy zostałem dyrektorem pieszej pielgrzymki z Lublina do Częstochowy. To było ogromne zaskoczenie. W sumie dziewiętnaście lat pełniłem tę funkcję. Bardzo się zżyłem z pielgrzymką.
Mam mnóstwo wspomnień. Np. w latach 80-tych, w czasie stanu wojennego, jako dyrektor musiałem co roku starać się u ówczesnych władz o pozwolenie na przejście Lubelskiej Pielgrzymki przez kolejne miejscowości, pozwolenie na noclegi itp. Pamiętam też, jak np. broniłem pielgrzymowiczów, gdy przedstawiciele władzy zarzucili grupie ze Świdnika, że niesie sztandar z chorągiewką z napisem „Solidarność”, co zresztą okazało się nieprawdą.
Niezwykłym dla mnie wydarzeniem było też mianowanie na proboszcza w Wólce Lubelskiej. Byłem bardzo młodym księdzem i miałem tylko niewielkie doświadczenia przy budowie kościoła w Poniatowej. Ale miałem – co ciekawe – ciche marzenie by wybudować kościół. Pamiętałem jak tata opowiadał, gdy byliśmy przy kościele parafialnym w Biłgoraju, jak nosił cegły przy wznoszeniu tej świątyni – nie było dźwigów. I opowiadał o księdzu, który prowadził budowę kościoła. W moich dziecięcych oczach to był bohater.
* A potem kolejna budowa kościoła. Tym razem od 1998 r. był Ksiądz – i jest – proboszczem w parafii pw. Matki Bożej Różańcowej przy ul. Bursztynowej w Lublinie… Czy było dużo łatwiej z doświadczeniem?
W tamtych latach byłem jednocześnie dyrektorem Pieszej Pielgrzymki i prowadziłem budowę kościoła parafialnego Matki Bożej Różańcowej. Nie byłem sam, ale to było za dużo na jedną głowę. Przygotować pielgrzymkę to naprawdę dużo kosztuje, bo trzeba zorganizować konferencje, transport, służbę zdrowia, leki. Poprosiłem w końcu śp. abp. Józefa Życińskiego o rezygnację z funkcji dyrektora Lubelskiej pielgrzymki.
* Ksiądz prowadził budowę wymienionych kościołów w różnych politycznie i gospodarczo czasach: doby PRL-u lat 70-tych i 80-tych XX w., i w ostatnich kilkunastu latach. Kiedy było łatwiej?
Było odmiennie: W Wólce Lubelskiej w parafii pw. Trójcy Świętej budowa kościoła przypadła na czas, gdy o wszystkie materiały, np. cement, było bardzo trudno, natomiast dobrze układała się praca z ludźmi. Codziennie przychodziła inna brygada – chętnych podzieliliśmy na trzydzieści dwie grupy (każda od 16 do 20 osób). Uczyłem ludzi, co mają robić. Polubiliśmy się nawzajem i potem trudno było odejść.
Natomiast w Lublinie, w parafii Matki Bożej Różańcowej, budowa odbywała się już w innej rzeczywistości gospodarczej. Ostatecznie do pracy zgłosiło się sto pięćdziesiąt bezrobotnych osób, które posiadały różne umiejętności i zawody, w tym wielu budowlane. Ktoś był elektrykiem, ktoś murarzem, ktoś cieślą. Stworzyliśmy z nich dwie kilkunastoosobowe brygady – główną i awaryjną. Za pracę mężczyznom płaciliśmy, mieli ubezpieczenie.
* Jaką wskazówkę chciałby Ksiądz przekazać swoim obecnym parafianom z parafii Matki Bożej Różańcowej?
Aby się trzymali dalej, tak jak do tej pory. Mam na myśli, że nie jestem sam, ponieważ parafianie naprawdę pomagają. Dużo ludzi włączyło się do pracy przy kościele. Nie wybudowalibyśmy go, gdyby nie było zaufania z ich strony.
Jest też dużo życzliwości. Jak ktoś potrzebuje pomocy, to staramy się znaleźć rozwiązanie. Np. dajemy ogłoszenie w gazetce parafialnej, pisząc, o jaką pomoc chodzi, i jak nie od razu, to za kolejnym razem jest odzew. I to jest chyba najistotniejsze, żeby tworzyć taką wspólnotę, jak rodzinę.
* Co uważa Ksiądz za szczególnie cenne w życiu prywatnym, a co w pełnieniu misji kapłana?
Z życia prywatnego mogę wymienić tutaj osoby z mojej rodziny, które zostały osobami duchowymi. Benedyktyn z Tyńca o. Stanisław Kyc – mój siostrzeniec, mój brat stryjeczny, ks. Jan Dziduch, jest chrystusowcem, moja siostra cioteczna jest zakonnicą. Mojego ciotecznego brata syn to ks. Piotr Brodziak z diecezji zamojsko -lubaczowskiej.
Ale tak naprawdę moje życie prywatne, moje szczęście osobiste jest związane z Kościołem. Konsekracja kościoła w Wólce Lubelskiej była satysfakcją, i teraz podobnie będzie w zbliżającym się dniu konsekracji kościoła pw. Matki Bożej Różańcowej, która przypadnie 9 października. Ważne jest dla mnie sprowadzenie w 2014 r do tutejszego kościoła (MB Różańcowej) obrazu Matki Boskiej Latyczowskiej.
* Dziś nie brak wypowiedzi, że współcześni młodzi księża i klerycy to pokolenie księży, którzy znacznie różni się od swych starszych kolegów. Z perspektywy swojej 40-letniej posługi jaką maksymę czy wskazówkę mógłby im Ksiądz Proboszcz przekazać?
– Uważam za ważne, by być sobą i być bardzo otwartym, życzliwym dla ludzi: być w zgodzie ze sobą i nie udawać kogoś innego, żeby nie być takim srogim, żeby może być bardziej bratem niż ojcem. By mieć raczej braterskie podejście do ludzi.
* Dziękuję za rozmowę.
Monika Skarżyńska