Było ściernisko, jest spalenisko

Po wiosennej zmorze z wypalaniem traw teraz świdniccy strażacy mają pełne ręce roboty z powodu osób bezmyślnie wypalających ścierniska.
Tylko w ostatnim tygodniu strażacy wzywani byli do gaszenia kilku takich pożarów. 23 lipca paliło się ok. 5 arów przy ul. Kolorowej w Świdniku, 30 lipca ktoś podpalił 80-arowe ściernisko w Krępcu, a 1 sierpnia ogień strawił 20 arów słomy przy ul. Nadleśnej w Świdniku.

– Wiosną mamy pożary spowodowane wypalaniem traw i nieużytków rolnych, a latem słomy i ściernisk – mówi st. kpt. Paweł Dańko, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Świdniku. – Takie pożary są bardzo niebezpieczne. Potrafią szybko się rozprzestrzeniać i wymknąć spod kontroli, zwłaszcza teraz, kiedy mamy suszę i często wieją silne wiatry – dodaje.

Za wypalanie ściernisk, podobnie jak traw, zgodnie z kodeksem wykroczeń grozi kara grzywny, a jeśli w wyniku pożaru dojdzie do zagrożenia życia lub zdrowia ludzi albo zagrożenia mienia w wielkich rozmiarach, np. budynków, kodeks karny przewiduje dla sprawcy karę nawet do 10 lat pozbawienia wolności. JN