Carrington siał postrach w Świdniku

Adam A. ps. Carrington miał zlecić porwanie mieszkańca Świdnika oraz jego żony. W ten sposób chciał wymusić zwrot długu.
Ta sprawa zaczęła się jeszcze w 2015 r. Poszkodowany pożyczył od posiadającego amerykańskie obywatelstwo Polaka kilka tysięcy dolarów. Ten po pewnym czasie zaczął od niego żądać spłaty zobowiązania, naliczając olbrzymie odsetki, kilka tysięcy procent. Pokrzywdzony spotkał się z groźbami i zaczął się obawiać o życie. Okazało się, że słusznie, bo wkrótce omal nie stał się celem porywaczy. Zdołał im uciec. Przez pewien czas się ukrywał – wtedy wynajęci przestępcy chcieli uprowadzić jego żonę, ale do akcji wkroczyło CBŚ.
Zatrzymano kilku mężczyzn, w tym syna „Carringtona”. On sam uciekł do USA. Wrócił do Lublina z listem żelaznym, wydanym przez polskie organy ścigania, które gwarantowały mu to, że nie zostanie aresztowany. W prokuraturze mężczyzna został przesłuchany i usłyszał zarzuty. Będzie odpowiadał przed sądem z wolnej stopy. LL