Cerownia doświadczy przemiany

„Cerownia Artystyczna” niebawem przejdzie „Kreatywną Przemianę”

Małgorzata Wójcik od ponad dwunastu lat ceruje różnego rodzaju tkaniny, ubrania i materiały. Zajmuje niewielki lokal przy ulicy Noworybnej 1. Już wkrótce jej firma – „Cerownia Artystyczna” – weźmie udział w drugiej edycji miejskiego konkursu „Kreatywne Przemiany”.


Konkurs współfinansowany jest ze środków bieżących budżetu Miasta Lublin oraz ze środków projektu „Creative Spirits”, dofinansowanego z Unii Europejskiej. Do tej pory takie kreatywne przemiany przeszło już kilka lokali w Lublinie, m.in. wypożyczalnia strojów karnawałowych z ulicy Lubartowskiej. Nagroda obejmuje także warsztaty wykańczania i dekoracji wnętrz.

„Cerownia Artystyczna” funkcjonuje w Lublinie od 1947 roku. Od początku firmę prowadziły przedsiębiorcze kobiety. Pierwszy cerowniczy biznes założyła w Lublinie przybyła z Wilna młoda kobieta. Jej mąż – oficer przegrał w karty cały ich wspólny majątek i popełnił samobójstwo. – Ta pani założyła swoją firmę w 1947 roku na Starym Mieście na ulicy Grodzkiej, obecnie Rynek 6 – tłumaczy Małgorzata Wójcik, właścicielka „Cerowni Artystycznej”.

Niewielka firma już po kilku latach całkiem sprawnie funkcjonowała, a kiedy właścicielka postanowiła wyjechać do Gdańska, to cerownię przejęła ciocia pani Małgorzaty. Prowadziła ją przez wiele lat. – Jestem kolejnym pokoleniem w tym biznesie, cerownię prowadziła moja mama, a wcześniej ciocia – wyjaśnia pani Małgorzata. Jak tłumaczy, jeszcze kilka lat temu do zacerowania przynoszono o wiele więcej rzeczy, np. pończochy, mundury czy czapki. Nawet obecnie przynoszone są takie nietypowe rzeczy jak np. wełniane gobeliny, stare obrusy czy firanki. Klientów nie brakuje. Niestety, pani Małgorzata nie ma następczyni, chociaż cerować nauczyła swojego syna. Przy Noworybnej maleńki kilkunastometrowy lokal zajmuje od dwunastu lat. W środku niemal cała przestrzeń zajęta jest przez wysłużoną ladę, na której porozkładane są ubrania i rzeczy czekające w kolejce do cerowania. – Cały dzień spędzam przy lampce. Na pewno przyda się pomalowanie ścian na jasny kolor. Drzwi nie będziemy zmieniać, bo lokal nie jest moją własnością. Mnie dużo nie potrzeba. – tłumaczy pani Małgorzata. – Nie będę pozbywać się lady, bo to historyczna rzecz, która od początku należy do cerowni. Przydałoby się ją trochę odnowić – przyznaje. W pracy od początku towarzyszy jej pies. Od kilku lat jest to suczka owczarka niemieckiego. – Tu zawsze był pies, wcześniej ciocia miała spaniela – mówi pani Małgorzata.

W ramach „Kreatywnych Przemian” jeszcze w tym roku odnowione zostaną dwa kolejne lokale na Lubartowskiej. Koszt jednego remontu to około 15 tysięcy złotych.

Emilia Kalwińska