Chcą łyknąć „Olimp” i McDonalds’a

Granice dzielnicy Ponikwoda na razie nie ulegną zmianie, czego chciały jej obecne władze. Miejscy radni do pomysłu społeczników odnoszą się jednak pozytywnie.


Pomysł zmiany granic pojawił się latem 2018 roku. Przedstawiciele dzielnicy chcieli, aby Ponikwoda zagarnęła część Czechowa Południowego, Czechowa Północnego oraz Kalinowszczyzny. Na Ponikwodzie miałyby się znaleźć między innymi: Galeria Olimp, Decathlon i restauracja McDonalds, które obecnie znajdują się na terenie Czechowa Południowego.

– Jesteśmy jedną z najbiedniejszych dzielnic na mapie kulturalnej Lublina. Centra handlowe i duże firmy znajdujące się na sąsiadującym obszarze pozwolą na zwiększenie naszego potencjału i pozyskanie partnerów do realizacji różnych przedsięwzięć i organizacji wydarzeń – tłumaczył Tomasz Małecki, przewodniczący zarządu dzielnicy.

Sprawą zajęła się komisja statutowa działająca przy Radzie Miasta Lublin. Decyzje już zapadły. – Projekt przebiegu nowej granicy został zaakceptowany w przypadku ulicy Kasztanowej (jej część znajdowała się na Kalinowszczyźnie) i okolic Olimpu. Odrzucony został trzeci wniosek, dotyczący rejonu ulicy Bursaki oraz ulicy Związkowej – mówi radny Bartosz Margul (klub Krzysztofa Żuka), który uczestniczył w pracach komisji.

Akceptacja dwóch wniosków nie oznacza jednak, że w najbliższym czasie granice dzielnicy ulegną zmianie. – Na razie prace nie będą kontynuowane ze względu na zbyt krótki czas na przeprowadzenie dalszych konsultacji z obecnymi członkami rad dzielnic (ich kadencja kończy się wiosną 2019 roku – przyp. aut.). W związku z tym ewentualne zmiany wejdą w życie dopiero w czasie kolejnej kadencji – dodaje radny Margul. GR