Chcą rozdawać karty w radzie

Druga siła w krasnostawskim samorządzie, klub radnych „Krasnostawianie”, w kolejnej kadencji zamierza powalczyć o większość w radzie miasta. Stowarzyszenie, jak mówi jego prezes Marcin Wilkołazki, powoli szykuje się do wyborów, choć te zgodnie z kalendarzem mają odbyć się dopiero jesienią przyszłego roku, ale niewykluczone, że zostaną przesunięte o co najmniej pół roku.

„Krasnostawianie” w piętnastoosobowej radzie miasta mają sześcioro swoich reprezentantów. Większym klubem jest tylko Porozumienie Ziemi Krasnostawskiej, które ma siedmioro radnych. Szef „Krasnostawian” Marcin Wilkołazki, który jednocześnie jest wiceprzewodniczącym rady miasta, głęboko wierzy w to, że w następnej kadencji jego stowarzyszenie uzyska bezwzględną większość i będzie rozdawać karty w mieście. Jak sam mówi, od jakiegoś czasu rozmawia z potencjalnymi kandydatami na radnych dziewiątej kadencji samorządu. – Gdyby wybory miałyby odbyć się za miesiąc, czy dwa, w zasadzie bylibyśmy do nich gotowi – podkreśla Wilkołazki.

„Krasnostawianie” w życiu miasta uczestniczą już od kilku kadencji. Sam Marcin Wilkołazki w radzie po raz pierwszy zasiadł w 2006 roku. – Osoby, które działają w naszym stowarzyszeniu, są z nami nie od wyborów do wyborów, tylko na stałe. Ci, którzy decydują się kandydować do rady miasta, dla mieszkańców Krasnegostawu nie są zagadką. Co istotne również, przez te wszystkie lata funkcjonowania stowarzyszenia nie zmienialiśmy formuły swojej działalności. Stawialiśmy i stawiamy na społeczników. Nas wszystkich łączy wspólna idea, a nie dążenie do profitów – podkreśla Marcin Wilkołazki i dodaje: – Osoby, które należą do „Krasnostawian”, mają przede wszystkim potrzebę działania dla dobra społeczeństwa.

Stowarzyszenie w najbliższych wyborach chce postawić m.in. na doświadczonych samorządowców. – Zgłaszają się do nas osoby z chęcią współpracy. Ale to nie jest też tak, że każdy kto chce, może do nas wstąpić. Nas nie interesują powiązania biznesowo-polityczne. Nam nie zależy wyłącznie na osobach piastujących dyrektorskie, kierownicze czy inne eksponowane stanowiska, bo wcale nie uważamy, że tacy kandydaci cieszą się największym poparciem społecznym. Muszą przede wszystkim wiedzieć, że reprezentują mieszkańców. Chcemy być mocni w każdym okręgu wyborczym, wystawić kandydatów z bardzo dużym zaufaniem społecznym. Mieszkańcy danego okręgu będą w pewnym sensie pracodawcami radnego, którego wybiorą – przekonuje M. Wilkołazki.

„Krasnostawianie” skupiają i młodszych, i starszych mieszkańców miasta. – I tak też chcemy, aby wyglądały nasze listy wyborcze. Na pewno damy szansę młodym ludziom, np. którzy działali w młodzieżowej radzie miasta, ale też nie zapomnimy o seniorach. Wybory to również okazja do weryfikacji. Jeśli ktoś z nas nie zostanie wybrany na kolejną kadencję, nie będzie to oznaczało końca działalności. Dalej zamierzamy być aktywni, zaangażowani w społeczną pracę dla miasta. Nasze podejście nie ulegnie zmianie – przekonuje Wilkołazki.

W ostatnich wyborach „Krasnostawianie” nie wystawiali kandydata na burmistrza miasta. Oficjalnie nie popierali też żadnego z kandydatów, choć przed drugą turą nie ukrywali, że bliżej im do Roberta Kościuka, niż Andrzeja Jakubca. Wcześniej ze stowarzyszenia na stanowisko burmistrza kandydowali Hanna Mazurkiewicz w 2010 roku i Igor Stasiuk w 2014 r. Bez powodzenia. W najbliższych wyborach nie wiadomo jeszcze, czy stowarzyszenie zdecyduje się wystawić swojego kandydata na włodarza Krasnegostawu, czy też udzieli poparcia któremuś z innych kandydatów. Gdyby zdecydowało się na pierwsze rozwiązaniem, naturalnym kandydatem na burmistrza wydawałby się sam Marcin Wilkołazki.

„Krasnostawianie” bardzo poważnie myślą również o wyborach do rady powiatu krasnostawskiego. Przed czterema laty zdobyli jeden mandat, tworząc listę w jednym tylko okręgu – mieście. – Nie ukrywam, że w najbliższych wyborach będziemy chcieli stworzyć pełne listy we wszystkich okręgach wyborczych do rady powiatu. Zgłaszają się do nas osoby z terenu powiatu, chcące działać i nad takimi listami społeczno-obywatelskimi już pracujemy – mówi prezes stowarzyszenia. – Każdy kto chce z nami działać i startować w wyborach, a należy do jakiejś partii, przed przystąpieniem do „Krasnostawian” legitymację i znaczek partyjny musi zostawić w domu – dodaje M. Wilkołazki. (ps)