Chce za trzy miesiące

Odwołany ze stanowiska były prezes chełmskiego MPGK żąda od miejskiej spółki trzymiesięcznej odprawy. MPGK wypłaciło za miesiąc i twierdzi, że przepisy nie pozwalają na więcej.

Na stołek prezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Chełmie Zbigniew Matuszczak powrócił w listopadzie 2015 roku, po ośmiu latach zasiadania w sejmie. Z końcem września minionego roku, ze względu na zmianę przepisów, prezesi wszystkich spółek komunalnych musieli za porozumieniem stron rozwiązać dotychczasowe umowy o pracę i podpisać kontrakty menedżerskie.
20 listopada ubiegłego roku Zbigniew Matuszczak stracił stanowisko prezesa. Rada nadzorcza Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Chełmie odwołała go z funkcji na wniosek właściciela, czyli prezydent miasta, z zachowaniem jednomiesięcznego wypowiedzenia. Powodem takiej decyzji były problemy prawne, jakie spadły na Matuszczaka. Byłego już prezesa ponad miesiąc wcześniej Sąd Rejonowy w Chełmie nieprawomocnie skazał na siedem miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na jeden rok i karę grzywny w wysokości 5 000 zł. Matuszczak w 2008 roku miał wpływać na uzyskanie zgody od miasta na wywieszenie reklamy piwa na ścianie budynku kina „Zorza”, za co rzekomo miał przyjąć aparat fotograficzny warty około 1 300 zł.
Matuszczak nie pogodził się ani z odwołaniem go ze stanowiska, ani sposobem zwolnienia go z pracy. Wystąpił do spółki o trzymiesięczną odprawę, ale jej nie dostał. Jak tłumaczy Andrzej Roguski, obecny prezes MPGK, jego poprzednikowi, zgodnie z prawem, nie należy się takiej wysokości odprawa.
– Spółka wypłaciła jednomiesięczną odprawę – tłumaczy prezes. – Trzymiesięczna należy się dopiero po przepracowaniu na kontrakcie menedżerskim pełnych 12 miesięcy. Taka jest interpretacja prawna.
Zbigniew Matuszczak, co wynika ze złożonego przez niego oświadczenia majątkowego po odwołaniu go ze stanowiska prezesa, w 2017 roku w MPGK zarobił ponad 136 tys. zł. Będąc już na menedżerskim kontrakcie, inkasował 13 200 zł brutto co miesiąc. Łatwo więc policzyć, że były prezes domaga się od spółki jeszcze ponad 26 tys. zł brutto. (jar)