Chciał strzelać do „bydła”

Nie wszyscy z podziwem patrzą na dziesiątki tysięcy osób, które wyszły na ulicę w obronie niezawisłości sądów. Pochodzący spod Chełma naukowiec bez ogródek napisał w sieci, że on „kazałby strzelać do tego bydła”.

Słowa trzeba ważyć zawsze, a już szczególnie w internecie. O tym przekonało się już wielu, a ostatnio pochodzący spod Chełma i wielokrotnie zajmujący się tym regionem w swojej pracy naukowej doktor habilitowany Artur Górak, adiunkt z Instytutu Historii na Wydziale Humanistycznym UMCS.
Przed dwoma tygodniami naukowiec wdał się w dyskusję dotyczącą protestów w sprawie reformy sądownictwa. Wszystko to miało miejsce w sieci, na profilu „Racjonalna Polska” na Facebooku, gdzie zamieszczono post krytykujący prezydenta Andrzeja Dudę za to, że podczas gdy tłumy protestują w Warszawie, on wypoczywa nad morzem. Artur Górak początkowo krótko to skwitował, napisał: „Co za bzdury!”. Na ten komentarz zareagował inny użytkownik portalu, który odniósł się do wypowiedzi naukowca: „Klasę polityczną poznaje się przez drobne gesty. Czemu nie wyszedł do ludu? Tylko na Hel pojechał. Bał się?”. Na to A. Górak odpowiedział: „Jakiego ludu? Ja bym kazał strzelać do tego bydła”.
O sprawie szybko zrobiło się głośno. W ogólnopolskich mediach padały ostre komentarze odnośnie wypowiedzi naukowca. „Nie mieści się w głowie, że taki ktoś może pracować na publicznym uniwersytecie, szargając kompletnie jego honor i niszcząc dobre imię” – czytaliśmy w Newsweeku.
Szybko zareagowały także władze rektorskie UMCS, które nie tylko odcięły się od wypowiedzi ich pracownika, ale także zażądały niezwłocznych wyjaśnień od A. Góraka.
– Nauczyciel akademicki to zawód zaufania publicznego. Osoby wykonujące ten zawód powinny przywiązywać szczególną wagę do swojego postępowania nie tylko w czasie wykonywania obowiązków służbowych, ale także w życiu prywatnym – zwróciły uwagę władze rektorskie w oficjalnym oświadczeniu. Już po zapoznaniu się z wyjaśnieniem A. Góraka sprawa została przekazana do rzecznika dyscyplinarnego uczelni w celu wszczęcia postępowania.
Sam zainteresowany długo nie zajmował stanowiska w tej sprawie. Wreszcie, po tym jak na jego profilu pojawiła się fala negatywnych komentarzy, opublikował sprostowanie.
„Tych kilka słów napisałem pod wpływem wzburzenia zupełnie inną sprawą, a i tak nie rozumiem teraz tych emocji. Absolutnie nie miałem na myśli wydawania rozkazów do zabijania, ale interwencję policji na wybryki w innej sprawie. Nie przeczytałem dokładnie posta kolegi i opublikowałem bezwiednie słowa, które nie wyrażają moich opinii o protestach w sprawie reformy sądownictwa. Nie uważam tych okoliczności za wytłumaczenie. Wszystkich, którzy poczuli się urażeni tymi słowami, lub dotknięci, proszę o przebaczenie lub choćby o zrozumienie głupstwa, które napisałem pod wpływem doniesień medialnych. Przepraszam” – napisał w oświadczeniu.
Internauci wciąż jednak nie odpuszczają i cały czas publikują komentarze na profilu A. Góraka. W ubiegły poniedziałek naukowiec przyznał, że nie daje już rady. „Nie mam już sił. Od dwóch dni nie śpię” – wyznał w sieci. (mg)