Chełmianin z ZUS-em do sądu nie pójdzie

Dają, to dają. Nie dają, to trudno. Jak wynika z liczb, a raczej ich braku, chełmianie nie mają zastrzeżeń co do decyzji ZUS o odmowie przyznania lub wysokości przyznanych zasiłków, świadczeń czy odszkodowania z tytułu wypadku przy pracy.

Z danych całego oddziału ZUS w Biłgoraju (obsługującego powiaty: chełmski, włodawski, hrubieszowski, tomaszowski, zamojski, janowski, krasnostawski) wynika, że średnio co roku około tysiąca osób składa do sądu odwołanie w sprawie świadczeń (1077 w 2018 roku, 1133 w 2017 roku, 1213 w 2016 roku). Sprawami zasiłków (chorobowego, opiekuńczego, macierzyńskiego, świadczenia rehabilitacyjnego czy zasiłku pogrzebowego) oraz odszkodowaniami z tytułu wypadku przy pracy zajmują się sądy rejonowe.

Pozostałymi sprawami dotyczącymi ubezpieczeń społecznych (emerytury i renty) – sądy okręgowe. I tak, według statystyk, do Sądu Okręgowego w Lublinie tylko w ubiegłym roku wpłynęły 354 odwołania w sprawach o przyznanie emerytury oraz 535 dotyczące wysokości emerytury bądź renty. Są to jednak dane ogólne, a po głębszej analizie okazuje się, że gotowość do walki o świadczenia wykazują wszyscy, tylko nie chełmianie.

Tak samo jest jeśli chodzi o zasiłki i odszkodowania. Ani w ubiegłym roku, ani nawet dwa lata temu do Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Rejonowego Lublin-Zachód (jednostki wytypowanej do prowadzenia tego typu postępowań dla mieszkańców miasta i części powiatu chełmskiego) nie wpłynęły żadne sprawy, w której stroną postępowania byłby chełmski inspektorat. (pc)