Chełmianka z Pucharem Polski

MOTOR LUBLIN – ChKS CHEŁMIANKA 3:3 po dogrywce (2:2, 0:1), karne 2:4
0:1 – Kobiałka (22), 1:1 – Stachyra (67), 2:1 – Kamiński (74), 2:2 – Wójcik (90+1), 2:3 – Tomalski (115), 3:3 – Król (120+3).
Karne: 0:1 – Wójcik, Stachyra strzela – broni Kijańczuk, Poczwardowski strzela – broni Zagórski, 1:1 – Zagórski, 1:2 – Krzyżak, 2:2 – Prusinowski, 2:3 – Sękowski, Tymosiak strzela – broni Kijańczuk, 2:4 – Prituliak.
MOTOR: Zagórski – Kowalczyk (90 Piątek), Król, Dikij, Prusinowski, Tymosiak, Piekarski, Mroczek (84 Wolski), Kamiński (78 Bednara), Michota, Drozd (57 Stachyra). Trener – Tomasz Złomańczuk.
ChKS: Kijańczuk – Kwiatkowski, Krzyżak, Sękowski, Wójcik, Uliczny (87 Fornal), Jankowski (103 Jodłowski), Kobiałka (117 Kowalski), Tomalski, Pritulak, Koprucha (69 Poczwardowski). Trener – Artur Bożyk.
Żółte kartki: Prusinowski, Stachyra, Piekarski (M), Sękowski, Tomalski, Jankowski (C). Sędziował: Robert Podlecki (Lublin). Widzów – 1 812 (około 300 z Chełma).
– Przyjechaliśmy na Arenę zagrać dobry mecz – powiedział na konferencji prasowej Artur Bożyk, trener Chełmianki. I rzeczywiście jego podopieczni rozegrali bardzo dobre spotkanie, którego stawką był nie tylko puchar, ale również premia z PZPN w wysokości 30 000 zł. Determinacją, nieustępliwą walką i wielką wiarą w końcowy sukces chełmianie obronili zdobyty przed rokiem, również na Arenie w starciu z Motorem Lublin, Puchar Polski na szczeblu województwa lubelskiego.
Mecz miał swoją wielką dramaturgię. Kto wie, czy nie był to jeden z najbardziej emocjonujących pojedynków w historii chełmskiej piłki nożnej. Sytuacja na Arenie zmieniała się, jak w kalejdoskopie. Kibice przeżywali huśtawkę nastrojów. Po 90 minutach wydawało się, że Puchar trafi do Motoru, ale w doliczonym czasie gry Chełmianka doprowadziła do remisu. Z kolei po 120 minutach gry wszystko wskazywało na to, że rzuty karne będą niepotrzebne, bo goście kilku minut wcześniej zdobyli trzecią bramkę. Tymczasem lublinianie dosłownie w jednej z ostatnich akcji meczu strzelili gola na 3:3. Wiele emocji dostarczyły też rzuty karne. Takiego scenariusza nie wymyśliłby nawet Alfred Hitchcock.
Trener Bożyk zabrał na Arenę 18-osobową kadrę, a w niej znaleźli się trzej juniorzy: Szymon Jodłowski, Dawid Greguła i Karol Orzeł. Chełmianka rozpoczęła mecz w najsilniejszym zestawieniu, z Hubertem Tomalskim i Aleksiejem Prituliakiem. Motor natomiast nie mógł liczyć na Juliena Tadrowskiego, który doznał kontuzji w barażu z Olimpią Elbląg i swojego podstawowego obrońcy Artura Gieragi – tego dnia zmieniał stan cywilny.
Pierwsze minuty spotkania były nerwowe z obu stron. Szybciej grę uspokoili chełmianie. W 22 min. do wybitej przez obrońcę gospodarzy piłki ruszył Michał Kobiałka i mocnym strzałem z ponad 20 metrów pokonał Macieja Zagórskiego. Futbolówka odbiła się jeszcze od Iwana Dikija i kompletnie zmyliła bramkarza Motoru. Kolejną okazję na gola miał Prituliak, ale trafił prosto w golkipera rywali. Lublinianie najgroźniejszą sytuację strzelecką stworzyli sobie w 27 min. Wtedy to na bramkę Łukasza Kijańczuka pognał Filip Drozd. I kiedy składał się już do strzału, pędzący za rywalem – niczym Pendolino – Łukasz Jankowski w ostatniej chwili udanym wślizgiem zażegnał niebezpieczeństwo. Chełmianka w pierwszej połowie była znacznie lepszym zespołem, prowadziła grę, a kibicom mogły podobać się indywidualne akcje Tomalskiego, czy ofensywne wejścia Piotra Wójcika i Przemysława Kwiatkowskiego. Przed przerwą groźnie na bramkę Motor uderzał Wójcik, natomiast w rewanżu Kijańczuka próbował zaskoczyć Maciej Prusinowski.
W drugiej połowie przez pierwsze 15 minut obraz gry nie ulegał zmianie. Stroną dyktującą warunki gry na boisku była Chełmianka. W 58 min. powinno być 2:0 dla gości. Na dwójkową akcję zdecydowali się Tomalski z Prituliakiem. Ukraiński pomocnik mógł skończyć atak strzałem, wybrał jednak podanie do kolegi z drużyny, który akurat znalazł się na spalonym. Motor odpowiedział strzałem Dikija w słupek.
W 57 min. na boisku w zespole Motoru pojawił się doświadczony Kamil Stachyra i jak się później okazało, była to trafna zmiana. To on rozruszał swój zespół i dał sygnał do ataku. W 67 min. popisał się precyzyjnym strzałem zza pola karnego, posyłając piłkę w długi róg bramki Kijańczuka. Po stracie gola Chełmianka stanęła, co wykorzystali miejscowi. W 74 min. znów z dobrej strony pokazał się Stachyra. Dograł piłkę na 10 metr, a tam Kamiński płaskim uderzeniem zdobył prowadzenie dla Motoru. W końcówce spotkania chełmianie raz jeszcze zaatakowali. W 87 min. po ładnej akcji bliski zdobycia gola był bezsprzecznie najlepszy w szeregach chełmskiej drużyny Tomalski. Minutę później Motor mógł rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść, ale stuprocentowej sytuacji, po dograniu od Stachyry nie wykorzystał Marcin Michota. W doliczonym czasie gry, kiedy działacze Lubelskiego Związku Piłki Nożnej przygotowywali się już do ceremonii wręczenia pucharu i medali, Chełmianka wykonywała rzut wolny. Po dośrodkowaniu Prituliaka z lewej strony, piłkę głową strącił Wójcik i ta wpadła do siatki. Remis 2:2 i konieczna była dogrywka. W pierwszej części obie drużyny przede wszystkim starały się nie popełnić błędu. W 102 min. okazję miał Kobiałka, ale jego strzał obronił Zagórski. Tuż po zmianie stron Kijańczukowi zagroził Motor, jednak żaden z gospodarzy nie doszedł do dobrego podania Stachyry. W 115 min. na ławce gości zapanowała euforia. Po zagraniu Prituliaka, piłkę głową w kierunku Tomalskiego przedłużył Mateusz Poczwardowski i filigranowy pomocnik chełmskiej drużyny z bliskiej odległości zdobył trzeciego gola. Kiedy wydawało się, że mecz jest rozstrzygnięty, w doliczonym czasie gry, w potwornym zamieszaniu pod bramką Kijańczuka, niepilnowany Rafał Król doprowadził do remisu i rzutów karnych. Jedenastki rozpoczął Wójcik, pewnym strzałem pokonując Zagórskiego. Później Kijańczuk w ładnym stylu obronił karnego Kamila Stachyry, a w rewanżu Zagórski nie dał pokonać się Poczwardowskiemu. Następnie do siatki kolejno trafiali Zagórski, Mateusz Krzyżak, Prusinowski i Łukasz Sękowski. Czwartą serię kończył Tomasz Tymosiak. Strzelił w róg, ale Kijańczuk wyczuł jego intencje i lewą ręką odbił piłkę. Do decydującego karnego podszedł specjalista od jedenastek, Aleksiej Prituliak. Strzelił w lewy róg bramkarza i cała drużyna Chełmianki mogła cieszyć się ze zwycięstwa. Na ten sukces zapracowali wszyscy piłkarze, a bohaterem rzutów karnych był bez wątpienia bramkarz Kijańczuk. Puchar kapitanowi Piotrowi Wójcikowi wręczał prezes LZPN Zbigniew Bartnik, w towarzystwie wiceprezesa Anatola Obucha oraz sekretarza Roberta Gromysza. Chełmska drużyna w nagrodę za zwycięstwo dostanie z Polskiego Związku Piłki Nożnej 30 000 zł.
Chełmianka, podobnie jak rok temu, będzie reprezentowała województwo lubelskie w rozgrywkach centralnych Pucharu Polski. Już 16 lipca u siebie zagra mecz rundy wstępnej z zespołem z II ligi z sezonu 2015/2016 lub z miejsc 13-18 I ligi. Losowanie ma odbyć się pod koniec czerwca.(red)