Chełmianka zdominowała gospodarzy

ORLĘTA RADZYŃ PODLASKI – ChKS CHEŁMIANKA 0:2 (0:1)
0:1 – Myśliwiecki (27), 0:2 – Brzyski (77).


ChKS: Ciołek – Kotowicz, Wołos, Kanarek, D. Brzozowski, Prytuliak (83 Skoczylas), Brzyski, Wójcik (65 Bednara), Grądz (83 Adamski), Bonin (78 Wawryszczuk), Myśliwiecki.

To był najlepszy – z rozegranych dotąd w bieżącym sezonie III ligi – mecz Chełmianki, choć piłkarze trenera Tomasza Złomańczuka nie ustrzegli się jednak błędów taktycznych, które na szczęście nie miały większego wpływu na przebieg boiskowych wydarzeń. Niemal od samego początku do ostatniej sekundy dyktowali warunki gry na boisku i w pełni zasłużenie sięgnęli po trzy punkty.

Zespół gości po raz pierwszy w tym sezonie zagrał na… czarno. A to z tego powodu, że w biało-zielonych strojach wybiegli gospodarze. Pierwsze minuty z obu stron były nerwowe, ale Chełmianka szybko opanowała sytuację i narzuciła rywalowi swój styl gry. Trener Złomańczuk zaskoczył przeciwnika ofensywnym ustawieniem. Po raz pierwszy na pozycji środkowego defensywnego pomocnika zagrał Tomasz Brzyski, czego gospodarze zupełnie się nie spodziewali. 38-latek należał bez wątpienia do najlepszych piłkarzy na boisku i kto wie, czy w ciągu 90 minut nie przebiegł najwięcej kilometrów. Od pierwszego gwizdka wystąpił również Krystian Wójcik, a dla Oleksiego Prytuliaka trener znalazł miejsce na prawym skrzydle.

Chełmianka już w pierwszej połowie powinna zapewnić sobie dwu, a nawet trzybramkowe prowadzenie, bo okazji do zdobycia gola miała wiele. Już w 8 min. po strzale Prytuliaka obrońca wybił zmierzającą do siatki piłkę na rzut rożny. W 11 min. bardzo aktywny na skrzydle Hubert Kotowicz idealnie dośrodkował na głowę Pawła Myśliwieckiego, ale gospodarzom przyszedł z pomocą słupek. „Myśliwy” sześć minut później znów stanął przed szansą zdobycia trzeciego gola w sezonie. Piłkę w pole karne dograł Brzyski, napastnik Chełmianki uderzył głową, jednak tym razem górą był Bartosz Klebaniuk. W 25 min. na indywidualną akcję zdecydował się Grzegorz Bonin i gdy był już w polu karnym dosłownie w ostatniej chwili obrońcy zdołali wybić mu piłkę na róg.

W końcu w 27 min. Chełmianka dopięła swego. Kotowicz, niczym Marian Woronin gdy bił rekord Europy na 100 metrów, pomknął prawym skrzydłem, wpadł w pole karne i świetnym podaniem obsłużył Myśliwieckiego, który „na raty” z 6 m posłał piłkę do siatki. Kolejne okazje do zdobycia gola mieli Brzyski i Wójcik. Piłka po mocnym strzale tego pierwszego odbiła się od rywala i poszybowała obok bramki, zaś były zawodnik Górnika Łęczna posłał z kolei fubolówkę tuż obok prawego słupka. W doliczonym czasie gry na 2:0 mógł podwyższyć Bonin. Po dalekim zagraniu od Brzyskiego, uderzył z woleja, lecz w boczną siatkę. W pierwszej części meczu Orlęta tylko raz zagroziły bramce Sebastiana Ciołka. Po dośrodkowaniu głową uderzał Karol Rycaj, ale piłka poszybowała nad bramką.

Na początku drugiej części gry gospodarze próbowali zaatakować, poszukać akcji, która dałaby im wyrównującą bramkę, lecz nie mogli przebić się przez dobrze zorganizowaną chełmską defensywę. Chełmianka natomiast konsekwentnie realizowała swoje cele. Nie dopuszczała przeciwnika pod własne pole karne, a sama po odbiorze piłki przechodziła do szybkich kontrataków. Goście chcieli podwyższyć prowadzenie i uspokoić grę. W 57 min. grający z każdym meczem coraz odważniej Michał Grądz przedarł się lewą stroną, zagrał dobrą piłkę w pole karne do Prytuliaka, ale ten nie zdołał jej opanować.

Szkoda, bo z tej akcji powinna paść bramka. W 69 min. z wolnego uderzał Bonin, lecz prosto w Klebaniuka. Sześć minut później z 20 m strzelał Prytuliak, jednak również nie zdołał zaskoczyć młodego bramkarza Orląt. W końcu w 77 min. po szybkiej akcji Bonina i zagraniu piłki przed pole karne, na uderzenie z 18 m zdecydował się Brzyski. Futbolówka odbiła się jeszcze od pleców któregoś z obrońców, zmyliła Klebaniuka i wpadła do siatki. W samej końcówce dwie okazje do podwyższenia wyniku miał Myśliwiecki, lecz w obu przypadkach górą był bramkarz Orląt. Gospodarze w drugiej części meczu nie stworzyli sobie ani jednej stuprocentowej sytuacji do zdobycia gola. Nie bardzo nawet wiedzieli, jak zaskoczyć kierowaną przez Wołosa i Przemysława Kanarka obronę Chełmianki.

Zdobywając trzy punkty zespół z Chełma tym samym zrewanżował się Orlętom i ich trenerowi Arturowi Bożykowi, byłemu szkoleniowcowi Chełmianki, za porażkę miesiąc temu w finale Pucharu Polski. Przed drużyną trenera Złomańczuka kolejny mecz. W ósmej serii spotkań w sobotę 5 września o 16.30 na stadionie miejskim w Chełmie biało-zieloni zagrają z rezerwami Cracovii. Warto przyjść i dopingiem wspomóc piłkarzy! (r)