Chemia w jedzeniu

Według Najwyższej Izby Kontroli produkty spożywcze nafaszerowane są konserwantami, przeciwutleniaczami, emulgatorami i wzmacniaczami smaku. NIK alarmuje, że brakuje właściwego nadzoru nad ich stosowaniem. W chełmskiej inspekcji handlowej i sanepidzie zapewniają, że trzymają rękę na pulsie a wyniki kontroli wcale nie są takie złe.

Według raportu Najwyższej Izby Kontroli przeciętny konsument spożywa w ciągu roku ponad 2 kg dodatków do żywności oznaczonych symbolem „E”. W komunikacie NIK czytamy, że produkty spożywcze nafaszerowane są np. konserwantami, przeciwutleniaczami, emulgatorami, czy wzmacniaczami smaku i brakuje właściwego nadzoru nad ich stosowaniem.

NIK alarmuje, że inspekcje nie badają każdorazowo wszystkich dodatków znajdujących się w produktach i nie weryfikują dokładnie, czy to, co napisane jest na opakowaniu, zgadza się z tym, co jest w środku. Aby substancja dodatkowa została dopuszczona do żywności, musi posiadać ocenę bezpieczeństwa dla zdrowia dokonywaną przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA).

Nadzór nad tymi zagadnieniami ma m.in. Delegatura Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Chełmie. Kontroluje ona legalność i rzetelność działań przedsiębiorców z Chełma, a także trzech powiatów: chełmskiego, włodawskiego i krasnostawskiego. W 2018 roku chełmska inspekcja handlowa przeprowadziła łącznie 139 kontroli artykułów spożywczych.

Były to zarówno kontrole planowane przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, kontrole związane ze skargami konsumentów, jak i kontrole interwencyjne zlecane przez inne organy, np. wojewodę czy NIK. Marcin Zając, dyrektor chełmskiej delegatury WIIH, informuje, że w zależności od tematyki konkretnych kontroli badane są różne aspekty dotyczące środków spożywczych, w tym zawartość konkretnych substancji dodatkowych dozwolonych np. czy nie są przekroczone normy zawartości substancji konserwujących w produktach spożywczych.

– Takie badania przeprowadzane są przez laboratoria i nie dotyczą wszystkich produktów objętych kontrolami a tylko tych badanych laboratoryjnie – informuje dyrektor Zając. – Częściej kontrolowany jest skład produktu, czyli to czy substancje dodatkowe stosowane przez producenta mogą być zastosowane w konkretnych wyrobach. Przykład: karmel (dodatek E150c) kiedyś był bardzo popularny i chętnie dodawany do pieczywa w celu uzyskania ciemniejszego koloru, bardziej pożądanego przez konsumenta. Obecnie jego dodawanie do pieczywa jest zakazane.

Substancje dodatkowe mają określone właściwości – na przykład dodatki konserwujące w produktach spożywczych przedłużają ich trwałość. Jeszcze dwadzieścia lat temu parówki czy śmietana miały 72 godziny przydatności do spożycia, a po zastosowaniu dodatków konserwujących termin ich ważności się znacznie wydłużył. Wpływ na zdrowie, jaki wywierają substancje dodatkowe, jest poza kompetencjami Inspekcji Handlowej.

Jedna z nieprawidłowości, wykazanych przez Inspekcję Handlową podczas kontroli, dotyczyła owoców suszonych. Stwierdzono w nich kwas sorbowy. To substancja konserwująca, której obecność nie była zadeklarowana przez producenta. Wydano w tej sprawie decyzję administracyjną nakładającą karę pieniężną za wprowadzenie do obrotu produktów niespełniających wymagań jakościowych.

Sanepid: przekroczeń nie ma

Pracownicy Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Chełmie zwracają uwagę, że badanie wpływu substancji dodatkowych na zdrowie wykracza poza ich kompetencje. Zapewniają jednak, że realizują swoje kontrole w tym zakresie.

– To nie jest tak, że nie mamy nadzoru w tej kwestii. Realizujemy uzgodniony plan kontroli – mówi Elżbieta Kuryk, rzecznik Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Chełmie. – Pobieramy próbki produktów spożywczych do badań z kontrolowanych zakładów oraz sklepów. Nie stwierdziliśmy na naszym terenie przekroczeń stosowanych substancji dodatkowych. Zwracam uwagę, że kontrola produkcji żywności pochodzenia zwierzęcego jest nadzorowana przez organy Inspekcji Weterynaryjnej. My nadzorujemy tę żywność na etapie obrotu.

W 2018 r. pracownicy chełmskiego sanepidu pobrali z produktów spożywczych oferowanych w sklepach jedenaście próbek, które badali pod kątem zwartości substancji dodatkowych. Były to takie produkty, jak: przetwory nabiałowe, przekąski typu snack i chipsy, suszone owoce (śliwki, jagody goja), pieczarki marynowane, koktajl waniliowy. Pobrano też próbki produktów z zakładów produkcyjnych: cukierni i ciastkarni, browaru, wytwórni lodów. Pobrane próbki badano w laboratorium w Tarnobrzegu. Przekroczeń w stosowanych substancjach dodatkowych nie stwierdzono. (mo)