Choć ulica jeszcze nieodebrana, już sypią się mandaty

Ulica Witosa formalnie wciąż jest w przebudowie

Choć jeszcze jej nie odebrano i wciąż stoją tu znaki zakazu, mieszkańcy okolicznych bloków i tak korzystają już z odnowionej ul. Witosa i przyległych do niej parkingów. Zgodnie podkreślają, że z remontu są zadowoleni; mniejszym optymizmem napawa ich nowa organizacja ruchu, którą już niejeden kierowca przypłacił mandatem.

Budowa ulicy Witosa powinna zostać zakończona już dwa miesiące temu. Jednak kiedy 4 października wykonawca, czyli PRD Lubartów, wystąpił o odbiór inwestycji, Ratusz nie mógł do niego przystąpić, bo jak wskazywał, na placu budowy wciąż pozostało wiele do zrobienia. Zapowiedziano też wówczas, że wykonawcy naliczona zostanie kara za opóźnienie.

Kiedy odwiedziliśmy ul. Witosa w ubiegłym tygodniu na pierwszy rzut oka wydawało się, że prace zostały ukończone – ekip budowlanych już tu nie było, ale wciąż stały tu znaki zakazu ruchu. Jak informuje Urząd Miasta, ulica oficjalnie nie została jeszcze otwarta – prace budowlane, co prawda ukończono, ale wciąż jeszcze trwają procedury związane z odbiorem, dotyczące głównie dokumentacji.

Choć ulicy oficjalnie nie oddano do użytku, kierowcy i tak tędy jeżdżą i korzystają z parkingów. Przez ostatnie miesiące zmuszeni byli zostawiać auta daleko od bloków, więc nietrudno zrozumieć, że są już tym zmęczeni. Przy okazji remontu przy Witosa wprowadzono nową organizację ruchu. Ustawiono znak „strefa zamieszkania”, co zdaniem niektórych kierowców jest dużym nieporozumieniem.

– Parkować można teraz tylko w wyznaczonych miejscach, a wieczorem trudno znaleźć jakieś wolne miejsce. Ostatnio w mediach społecznościowych opisywano, że policja karała na Witosa za parkowanie na chodniku. Większość myślała, że ukarani kierowcy zostawili zbyt mało miejsca, a chodziło właśnie o „strefę zamieszkania”. Poza tym ten znak daje pieszym pierwszeństwo i możliwość poruszania się całą szerokością jezdni. Czy to konieczne, kiedy po obu stronach ulicy jest chodnik – zastanawiają się kierowcy.

Zdaniem radnego Roberta Syryjczyka (klub KO), który mieszka w sąsiedztwie, pod znakami „strefa zamieszkania” należałoby umieścić żółte tablice, które przypomniałyby o najważniejszych zasadach.

Urząd Miasta Świdnik tłumaczy, że jak dotąd nikt nie skarżył się na nową organizację ruchu, a mieszkańcy są raczej zadowoleni, że po tylu latach doczekali się remontu i uporządkowania kwestii parkowania. Na ostatniej sesji wiceburmistrz Marcin Dmowski zapewnił jednak, że weźmie pod uwagę propozycję radnego.

– Muszę się zorientować, czy stosuje się takie rozwiązania do znaków powszechnie znanych, ale jeśli miałoby to pomóc i jest to praktykowane, to nie sądzę by był to problem – mówił wiceburmistrz.

w