Chodź, pomaluj mój… tors

Entuzjaści tatuowania się oblegali w ostatni weekend Targi Lublin, gdzie 8 i 9 kwietnia odbywał się pierwszy międzynarodowy konwent Lublin Tattoo Days.


I chociaż ceny biletów oscylowały od 20 aż do 200 zł, hala Targów każdego dnia była pełna ludzi. Podziwiano kunszt 130 artystów tatuażu z Polski i zagranicy, m.in. z takich firm, jak Red Candy, Legend Tattoo Studio, Rock’N’Roll Tattoo, Inspiracja, Emma Tattoo, Valhalla Tattoo, Slayer Tattoo Lublin.
– Pracuję w stylistyce tradycyjnej, czyli tzw. old school. Stara szkoła polega na tym, że robi się flesze i maluje. Trzeba się bawić tą pracą i patrzeć na to jak najbardziej pozytywnie – opowiadał Michał Bajbor, jeden z artystów obecnych na festiwalu.
Organizatorzy przygotowali dla gości wiele imprez towarzyszących – od pokazu mody Fashion Shibari Show francuskiego projektanta Freda Kyrel’a, aż po pokazy rzucania nożami i połykania mieczy. Grały zespoły: Dogs Head, Workplace, Feym, JWP, Junior Stress. Był pokaz motocykli, a także Graffiti Jam, festiwal foodtrucków oraz pole paintballowe.
– Odbyły się też wybory miss konwentu i trening medialny zawodników biorących udział w zbliżającej się gali MCF #2 Snatch. Była to gratka dla fanów MMA. W trakcie trwania festiwalu swoje stoiska miały firmy zajmujące się sprzedażą specjalistycznego sprzętu dla tatuażystów i oferujące duży wybór ubrań i innych gadżetów – informuje Marcin Prus, jeden z organizatorów.
Po zamknięciu imprezy organizatorzy zaprosili wszystkich uczestników na after party do Domu Kultury na Krakowskim Przedmieściu. Konwent został zrealizowany dzięki wsparciu Miasta Lublin w ramach obchodów 700-lecia. Kolejna podobna impreza jest planowana 6 i 7 maja w Warszawie.
Joanna Niećko