Chora miłość nie daje spokoju

Od dwóch lat była partnerka jej narzeczonego nęka ją telefonami, ubliża i grozi w SMS-ach. Straszy, że naśle na nią „Czeczenów z Kolejowej”. Kobieta zgłosiła sprawę policji, ale prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania.

Odrzucone kobiety bywają zawistne i mściwe. Boleśnie przekonała się o tym pani Monika, która jakiś czas temu przeprowadziła się do Chełma ze stolicy. Przywiodła ją tu miłość. Niestety, czas szybko zweryfikował, że nie będzie ona łatwa i przyjemna.

Para jest ze sobą już prawie dwa lata i przez ten cały czas nad głowami Moniki i jej narzeczonego krąży widmo jego byłej partnerki. Odrzucona i zazdrosna nie może sobie poradzić z tym, że on zakochał się w innej i to z nią chce układać sobie życie.

– Od 2017 roku nęka mnie SMS-ami. Wydzwania o różnych porach, za każdym razem, gdy jest pod wpływem. Grozi mi i wyzywa od najgorszych – opowiada kobieta.

Mało tego. Choć była partnerka zdążyła w międzyczasie wyjść za mąż, wygląda na to, że nawet to nie pohamowało jej zapędów. W dalszym ciągu zatruwa życie i znęca się psychicznie nad wybranką swojego eks. A jej mąż całą nienawiść za obsesję żony przelał na Monikę i jej narzeczonego. Ostatnio osaczona kobieta dostała nawet pogróżki, że „Czeczeni z Kolejowej roz****dolą jej łeb”. – Tak się nie da żyć. Boję się, że pewnego dnia ona pójdzie o krok dalej i zrobi mi coś, gdy tylko wyjdę z domu – mówi pani Monika.

Kobieta zgłosiła się do Komendy Miejskiej Policji w Chełmie i pokazała funkcjonariuszom wiadomości z pogróżkami, nasączone wulgaryzmami. Była przekonana, że policja pomoże jej uwolnić się od stalkerki (zgodnie z art. 190a. kodeksu karnego, kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3) i w końcu żyć normalnie.

Kilka dni temu, ku swojemu zdziwieniu, otrzymała jednak z Prokuratury Rejonowej w Chełmie postanowienie o odmowie wszczęcia postępowania w sprawie o kierowanie gróźb (tak zakwalifikowano wstępnie jej „przypadek”) wobec braku danych. – To nie do pomyślenia. Tak wygląda zapobieganie przestępczości i dbanie o bezpieczeństwo obywateli? – pyta zszokowana kobieta i zapowiada, że złoży zażalenie na decyzję prokuratora. (pc)